Przejdź do zawartości

Batman 2.0

Reading Time: 12 minutes

Dziś opowiem Wam o serialu, z którym łączą mnie bardzo skomplikowane stosunki. Nigdy nie traktowałem go jako pozycji obowiązkowej dla fanów superbohaterów, w dowolnym zestawieniu przegrywał z Ligą Sprawiedliwych albo Batman: The Animated Series, ale gdy już zabrałem się za oglądanie, pochłonąłem wszystko w tempie ekspresowym. Rzadko myślę o rewatchu, ale regularnie wspominam ulubione sceny i postacie, żałując, że twórcy poprzestali na trzech sezonach i dokładce w postaci pełnometrażówki. Taki daleki kumpel, z którym widuję się raz na rok, ale jak już usiądziemy przy piwku, to na rozmowach zejdzie nam cały dzień i pół nocy. Podejrzewam, że fandom komiksowo-animacyjny podchodzi do sprawy podobnie, gdyż Batman Beyond, bo o nim dziś mowa, to twór wielce specyficzny.

Tekst zawiera trochę pomniejszych spoilerów. Osoby zainteresowane serialem wiedzą jednak, że w przypadku niektórych odcinków już tytuły zdradzają bardzo wiele, więc starałem się nie wychodzić poza tak nakreśloną granicę.

Specyficzna historia

Rok 2039. Od wydarzeń z Batman: TAS minęło czterdzieści lat. Siwy, zmuszony do poruszania się o lasce Bruce Wayne żyje zamknięty w rodzinnej rezydencji. Większość jego przyjaciół i wrogów leży w grobach albo weszła w (przed)ostatni okres życia, on sam zaś jest już zbyt słaby, by nawet z pomocą nowoczesnej technologii móc walczyć z przestępczością. Od dwudziestu lat wypełniona pamiątkami Batcave stoi pusta, a regularnie łykający tabletki na problemy z sercem Mroczny Rycerz nie patroluje ulic Neo-Gotham, miasta przypominającego Ridleyowskie Los Angeles, tylko bez nieustannie siąpiącego deszczu i slumsów bez dostępu do światła słonecznego. Androidy się zdarzają.

Beyond w pigułce, cz. 1
Batman Beyond w pigułce, cz. 1

Już sam punkt wyjścia wydaje się szalony. Ikoniczny superbohater bez mocy i najlepszy detektyw świata przedstawiony jako zgrzybiały starzec, za jedynego towarzysza mający wielkiego, rasowego doga o imieniu Ace? W świecie, gdzie można zafundować sobie cyberwszczepy, kontrolowane mutacje genetyczne, a młodzież uczy się na temat robotyki i korzysta z rozrywkowej strony wirtualnej rzeczywistości? Bez ikonicznych szwarccharakterów i towarzyszy broni? Sprowadzony do roli drugiego głównego bohatera, tuż obok siedemnastoletniego Terry’ego McGinnisa, nowego Batmana, któremu służy „jedynie” jako mentor oraz wsparcie logistyczne? Dla osób, które ledwo zakończyły swą przygodę z The Animated Series – w styczniu wyemitowano ostatni odcinek TAS i pierwszy Beyond – i nie dowiadywały się na temat nowej animacji niemal całkowita zmiana settingu musiała być poważnym szokiem. Tym bardziej, że za oba projekty odpowiadała ta sama ekipa, co widać między innymi w kresce oraz licznych nawiązaniach (o czym dalej).

Beyond15
Batman Beyond w pigułce, cz. 2.

Podobnie jak TAS, Beyond nie posiada głównego wątku fabularnego spajającego kolejne serie. Pierwsza sugeruje istnienie kogoś w rodzaju nadszwarccharaktera, ale tenże pojawia się góra w 1/3 odcinków i jego wątek raz zakończony nie wypływa po raz wtóry. Serial to w głównej mierze procedural, gdzie starzy przeciwnicy czasem powracają, niedokończone sprawy przypominają o sobie, ale status quo zmienia się rzadko i niechętnie. Schemat standardowy – ktoś lub coś sprawia problemy, Terry zakłada nafaszerowany elektroniką kombinezon i rusza w teren go rozwiązać, napotyka na przeszkodę albo kilka, uczy się czegoś o sobie albo Wayne’ie, tłucze oponenta, problem rozwiązany. Zazwyczaj, bo podobnie jak w TAS tutejsza ekipa z czasem się powiększy, a jak ktoś zginie, to na amen i na wieczność.

Lecz „wróg tygodnia” to jedynie rama, na której zbudowano historię dwóch mężczyzn, zmuszonych przez okoliczności do zawiązania współpracy i stopniowo się docierających. O dynamice między młodym, pełnym zapału i wyszczekanym (walka bez pogaduszki z wrogiem to walka stracona!) Terrym, a doświadczonym, nieco zgorzkniałym, lecz wciąż zdolnym do dowcipu Bruce’em. Gniew i opanowanie, działanie na bazie emocji kontra starannie opracowany plan, przede wszystkim zaś zbieżne, ale obserwowane z różnych perspektyw cele. Relacje między młodym i starym Batmanem, w połączeniu ze stopniową przemiana tego pierwszego oraz odsłanianiem przeszłości i błędów drugiego, stanowią jeden z podstawowych powodów, dla których warto obejrzeć serial. Tym bardziej, że obie postacie, chociaż pod wieloma względami podobne, różnią się na zbyt wielu płaszczyznach, by mówić o nieudolnym kopiowaniu. Pułapka „serial o młodszej wersji Bruce’a Wayne’a” została uniknięta, chociaż straszyła dokładnie na wprost. Starczy posłuchać ich dyskusji przed albo w trakcie misji, gdy siedzący przed komputerem stary Gacek sarkastycznym głosem tłumaczy McGinissowi, jakie zagrożenia na niego czekają, podczas gdy młodzik stara się dowcipem dodać sobie nieco odwagi.

Neo-Gotham.
Neo-Gotham.

Specyficzne miasto

Neo-Gotham jest zarazem identyczne i diametralnie różne od swej młodszej wersji. Wciąż dużo w nim zakładów przemysłowych pełnych eksperymentalnych i niebezpiecznych technologii oraz magazynów, gdzie bandy zbirów negocjują dostawy broni albo narkotyków. Wciąż grasują w nim gangi, wieżowce sięgają chmur, a po nocy lepiej nie wychodzić na spacery. Nawet komisarz z grubsza pozostał ten sam, tylko musi nosić dwu, a nie jednoczęściową bieliznę. Zmiany dotyczą detali – zastąpienia automatów do gier wypasioną rzeczywistością wirtualną, a podejrzanych proszków plastrami. Sieci społecznościowe nie opanowały świata, chociaż komunikacja internetowa jest równie powszechna, co telefony, a nadawana w pociągach na wielkich ekranach (hologramy istnieją, ale głównie w wojsku) telewizja wciąż przyciąga mnóstwo widzów. Co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę czas emisji serialu, gdy model F2P mógł być co najwyżej jednym z wielu pomysłów marketingowców, a do otwarcia Facebooka brakowało jeszcze pięciu lat. A i Arkham zamknięto, najwyraźniej z racji niskiej skuteczności.

Całość zmian, jakie dotknęły miasto, najłatwiej określić mianem delikatnego cyberpunka. Cyberwszczepy, zabawy kodami genetycznymi, lewitujące samochody (tuż obok kołowych, tańszych modeli), wielkie humanoidalne roboty konstrukcyjne, obdarzone zaawansowanym AI androidy, digitalizacja osobowości czy wreszcie sam kombinezon Batmana, wyposażony w cudeńka, za które dowolny superszpieg dałby się pokroić nie zmieniają faktu, że ludzie żyją, jak żyli do tej pory – szkołą, pracą, domem, imprezami. Duże firmy rosną i upadają, cyberterroryzm trzyma się nieźle, ale do rozmaitych hardkorowych wizji posthumanistów czy klasyków SF wciąż daleka droga.

Młodzi, gniewni, zmutowani.
Młodzi, gniewni, zmutowani.

Głównym elementem stałym dla starego i nowego Gotham jest ciemność. Lampy uliczne i samochodowe wciąż nie są w stanie zapewnić dostatecznie wiele światła, stąd dzielnice przemysłowe toną w sprzyjającym ciemnym interesom półmroku. Zdaje się panować on nawet w środku dnia, głównie ze względu na ciemną kolorystykę serialu, gdzie nawet jasne barwy zostały wyprane w Perwollu Black Magic, ale również świadomość, że za każdym rogiem może czaić się zagrożenie. Gangi klaunów-motocyklistów, dilerzy narkotyków, osoby od urodzenia zbyt inne, by społeczeństwo było w stanie je zaakceptować, międzynarodowi zabójcy, tajne kulty albo psionicy. Skala pozostała z grubsza ta sama, co w Batman: TAS, podobnie jak ilość elementów nadnaturalnych, tylko środki stały się bardziej wyszukane i technicznie zaawansowane.

Pozostało zarazem wrażenie Gotham jako miniatury kraju. Stosunkowo gęsto zaludnionego miasta, na ulicach którego spotkać można ludzi praktycznie każdej narodowości i zawodu, posiadającego port, lotnisko, fabryki, laboratoria, dzielnice biedniejsze i bogatsze, rezydencje i mrówkowce, zoo, parki i lokacje o jakiej się tylko chce reputacji. Terry rzadko opuszcza granice metropolii i w takich chwilach tym bardziej widać wielofunkcyjność Gotham, na terenie którego osadzić można niemal dowolną historię, a i tak będzie tam pasowała.

Beyond3
Terry i zachwycone Eggbaby.

Specyficzni bohaterowie

Terry i Bruce grają pierwsze skrzypce, ale wspomaga ich spora grupa postaci drugo i trzecioplanowych. Przede wszystkim Terry, w przeciwieństwie do swojego mentora, posiada rodzinę. Matkę i młodszego brata (ojciec zmarł na zatrucie ołowiem), wierzących, że przysypiający na zajęciach siedemnastolatek nocami pracuje dla milionera jako szofer i asystent. A że chłopak dobrze udaje nieogarniętość, to i jawna deklaracja „Jestem Batmanem!” traktowana jest przez nich jak dobry żart. Nieco gorzej sytuacja wygląda w przypadku Dany Tan, dziewczyny Terry’ego, którą z racji obowiązków nie jest w stanie widzieć tak często, jak by tego chciał. Ich relacje stanowią w większości odcinków tło, w paru jednak przypadkach wysuwając się na pierwszy plan i dowodząc, że problemy Batmana w Beyond niekiedy różnią się znacząco od tych przedstawionych w TAS. Co zresztą niektórzy komentatorzy uznawali za wadę, tuż obok, całkiem zresztą zmyślnego, wplatania w historię drobnych wątków szkolnych. Przykładem epizod The Eggbaby, w którym Terry musi połączyć obowiązki Batmana i opiekuna mechanicznego dziecka, inaczej nie otrzyma zaliczenia ze sprawiającego mu trudności przedmiotu.

Max przy pracy.
Max przy pracy.

Dana, chociaż istotna dla Terry’ego, co szczególnie widać w epizodzie Epilogue (o którym później) i nie będąca li jedynie towarzyszką głównego hero (odcinek Rats! i zabawy ze stereotypem damsel in distress), blaknie jednak na tle dwóch innych pań. Pierwsza, Maxine Gibson, wzorem Barbary Gordon zna się na włamywaniu do baz danych, łączenia faktów (to ona stworzyła program mający odkryć tożsamość nowego Batmana) i wykazuje mnóstwo gaszonego przez Bruce’a entuzjazmu. W zasadzie mogłaby zostać nową Batgirl (albo Robinem, bo i czemuż by nie), gdyby tylko pierwszy Batman był w stanie pogodzić się z błędami przeszłości. Jej rola w serialu polega w głównej mierze na wyszukiwaniu informacji, wsparciu operacji w terenie oraz stawianiu zasłony dymnej między Terrym a Dany, chociaż od czasu do czasu scenarzyści dają jej bardziej znaczącą rolę. Jak w dwuczęściowych Curse of the Kobra, bądź rzucającym wiele światła na jej osobowość Hooked Up.

Batgirl czterdzieści lat później.
Batgirl czterdzieści lat później.

Drugą ważną dla serialu panią jest nie kto inny, jak komisarz Barbara Gordon. Siwa, odziana w bliźniaczo podobny do ojcowskiego płaszcz i stale trzymająca broń w pogotowiu, szefowa policji Gotham traktuje Terry’ego trochę jak zło konieczne, gratulując sukcesów i nie wahając się jasno dać do zrozumienia, kiedy powinien spasować. Zwłaszcza w sytuacjach, gdy jego bezmyślne działania położyły kilka ważnych operacji. Poza tym zachowała sporo pogody ducha, biorąc pod uwagę, co widziała i przez co musiała przechodzić, żyje w szczęśliwym związku, w którym to ona nosi spodnie i od czasu do czasu ma okazję pochwalić się swoim wyszkoleniem zamaskowanego gnębiciela przestępców. Sceny z jej udziałem, zwłaszcza kiedy partnerem do rozmowy jest Bruce, a tematem ich wspólna przeszłość, stanowią jedne z lepszych w całym serialu i pełnometrażówce. Barbara is da best, niezależnie od wieku i pozycji.

Beyond4
MAD „MOTHERFUCKING” STAN!

Specyficzni przestępcy

Wszyscy (prawie, bo Joker wraca w filmie Return of the Joker, spoiler [ha ha…] alert) wielcy przestępcy czasów młodości Bruce’a nie żyją lub dogorywają. Ich miejsce zajęła świeża, dostosowana do nowych warunków ekipa, czerpiąca jednak pełnymi garściami z dorobku przeszłych pokoleń. Mamy więc gang wzorujący się na (nie)świętej pamięci Jokerze, ale niebędący w stanie go odpowiednio dobrze podrobić (amatorzy kontra profesjonalista, sami rozumiecie). Zabójczynię Inque, która niczym Clayface potrafi zmieniać kształt, jednak wymagające tego zabiegi przeszła dobrowolnie. Drugą zabójczynię, Curare, o stale zakrytej twarzy i zamiłowaniu do trucizn. Williego Watta, zamkniętego w sobie młodzieńca, który posiadł zdolność kontrolowania urządzeń elektrycznych. Royal Flush Gang, którąś z kolei iterację grupy karcianych przestępców, członków wielopokoleniowej rodziny. Oraz, a może przede wszystkim, Szalonego Stana.

Szalony Stan to ulubieniec towarzystwa z Fejsowej grupy Oglądacze, wraz z którą miałem przyjemność oglądać i zachwycać się Beyond. Życie stało się ciężkie przez biurokrację, przeładowanie informacjami i zbytnie przywiązanie do technologii? Wywalmy wszystko w cholerę, najlepiej w jak największej eksplozji i zacznijmy od zera! Facet łazi z toną rozmaitych materiałów wybuchowych ukrytych w różnych zakamarkach kamizelki, rzuca tekstami godnymi anarchisty od kołyski aż po grób, ma posturę niedźwiedzia i trzyma w swojej kwaterze – łódce, no bo czemu nie – ratlerka o wielce wymownym imieniu Boom-Boom. Co ciekawe, odbiega przy tym od stereotypu durnego fanatyka, gdyż nie dość, że jego filozofia ma zadziwiająco wiele sensu, to jeszcze jest w stanie całkiem zręcznie wprowadzić ją w życie. Tak, zazwyczaj ląduje na deskach, ale ile po drodze napsuje Terry’emu krwi, to jego.

Inque w ludzkiej postaci.
Inque w ludzkiej postaci.

Żaden z wyżej wspomnianych szwarccharakterów nie jest w stanie mierzyć się z przeciwnikami starego Batmana. I nie musi, bo wszyscy walczą w zupełnie innej kategorii wagowej, gdzie ikoniczność Jokera albo Pingwina nie jest w stanie im zaszkodzić. W TAS stanowili metaforę Batmana, części jego osobowości. W Beyond służą jako lekcje, kolejne etapy dojrzewania Terry’ego, stopniowo zrzucającego skórę buntującego się nastolatka o niewyparzonym języku, pojmującego, czym jest obowiązek oraz poświęcenie. Nie oznacza to jednak, że nie są warci spojrzenia. Milcząca, otoczona nimbem tajemnicy Curare, femme fatale Inque, stworzony (przypadkiem, oczywiście) przez Terry’ego radioaktywny Blight czy manipulujący umysłami Spellbinder stanowią o wyjątkowości serialu na tle pozostałych historii o Batmanie i są w stanie obronić się zarówno jako główni wrogowie odcinka, jak i postacie same w sobie. Nawet występujący tylko w jednym epizodzie Payback Armoury albo Patrick otrzymali na tyle dużo mięska – charakteru, historii, motywacji – by nie traktować ich jako niewartych zapamiętania zapychaczy.

Jeśli zaś fanom TAS nie spodoba się zestaw nowych wrogów, to specjalnie dla nich w Beyond pojawiają się starzy znajomi, między innymi Bane, Talia al Ghul czy Joker. Czasem jako pełnoprawne postacie, czasem jedynie jako plot device, zawsze jednak z uwzględnieniem upływu czasu i szacunkiem wobec ich roli w przygodach starego Batmana. Dość powiedzieć, że jak tak w TAS, pojawienie się Mister Freeza stanowi głębokie emocjonalne przeżycie.

Beyond5
Człowiek ze Stali, model 2039.

Specyficzne nawiązania

Jako część DC Animated UniverseBatman Beyond nie funkcjonuje w próżni. Stąd w jednym z odcinków pojawia się Liga Sprawiedliwych. W odpowiednio dostosowanym do warunków składzie, z dużo starszym Supermanem i zadaniem dla Terry’ego, a nawet ofertą dołączenia nowego Gacka do organizacji. Barbara regularnie wspomina swoje przygody u boku Bruce’a oraz przyczyny, dla których postanowiła zrezygnować z roli Batgirl. Wątkowi temu poświęcono zresztą masę czasu w Return of the Joker. Swoje pięć minut mają wszystkie kobiety Batmana, od Seliny Kyle, aż po Talię al Ghul, a nawet specyficzny styl TAS, któremu złożono hołd w odcinku April Moon. Cała jaskinia Gacka to olbrzymie muzeum, zawierające stroje wszystkich jego towarzyszy i pamiątki zdobyte na przeciwnikach, takie jak pan Scarface czy pistolet Mister Freeza. Czasem otrzymujące rolę czegoś więcej, niż tylko wywołującego nostalgię eksponatu.

Batman, The Musical.
Batman, The Musical.

Ale nawiązania sięgają dużo głębiej, co jest zresztą jedną ze sztandarowych cech całego DCAU. Przykładowo w On Leather Wings, pierwszym odcinku TAS, Kirk Langstrom tworzy formułę mutacyjną, zmieniającą go w krzyżówkę człowieka z nietoperzem. Powraca ona – formuła, nie krzyżówka – w 2 sezonie Beyond, w odcinku Splicers, jako fundament komercyjnych mutacji wyglądu. Return of the Joker puszcza oko do projektu Cadmus, pełniącego istotną rolę w animowanej Justice League, a jedna z teorii głosi, że Ace, pies Bruce’a, otrzymał imię nie po oryginalnym psie z komiksów, a pewnej istotnej dla staruszka postaci. Wiele smaczków jest dobrze poukrywanych albo widocznych jedynie dla osób oglądających kolejne produkcje DC, ale raz dostrzeżone podbijają ocenę serialu przynajmniej o punkt.

Swoistą perłą w koronie w temacie nawiązań jest Epilogue. Formalnie ostatni odcinek Beyond (z czym wiąże się dłuższa historia, związana z atakami z 11 września), puszczany jednak w ramach Justice League, w kilka lat po emisji oryginalnego serialu. Tak, zwieńczenie historii Terry’ego znalazło się w Lidze, dokładniej w końcówce czwartego sezonu tejże i przepełnione jest nawiązaniami do miejsc, wydarzeń i postaci z obu tych produkcji oraz filmów (m.in. Mask of the Phantasm), serwując widzom zwrot akcji o rozmiarze, którego praktycznie nikt się nie spodziewał. Innym przykładem Justice League, odcinek The Once and Future Thing, część druga, w którym Batman i Zielona Latarnia trafiają do Neo-Gotham i wciąż młody Bruce Wayne ma okazję wyrazić zdziwienie na widok swojej starszej wersji („Nie sądziłem, że będę żył tak długo”).

Specyficzna muzyka

Beyond6
Okładka serialowego soundtracku.

Soundtrack do Batman: TAS nawiązywał zarówno do filmowych przygód Gacka – co nie dziwi, skoro maczał przy nim palce nadworny kompozytor Burtona, Danny Elfman – jak i filmów noir. Orkiestra symfoniczna, saksofony, wsparcie chórku, tego typu klimaty, idealnie pasujące do Gotham stylizowanego na czasy prohibicji. Beyond poszedł w kierunku nowoczesnych, lepiej współgrających z cyberpunkowym obrazem miasta brzmień, co oznaczało sięgnięcie po gitary i elektronikę. Dużo gitar, trochę mniej elektroniki, bądź jak twierdzi Wiki:

The music style is more industrial, to tie in with the show’s futuristic cyberpunk style genre.

Okładka filmu.
Okładka filmu.

Oficjalny soundtrack wymienia trzech autorów: Kristophera Cartera, który dzięki pracy przy serialu zdobył nagrodę Emmy, weterana branży Michaela McCuistiona, maczającego palce przy Batman: The Animated Series oraz Lolitę Ritmanis, która również zgarnęła Emmy i wraz z obydwoma panami komponowała dla wielu późniejszych projektów DC, między innymi Ligi Sprawiedliwych czy Young Justice. Istotę ich pracy najlepiej oddaje motyw przewodni, szybki, pełen energii, a zarazem rytmiczny i z lekkim dodatkiem elektroniki. Poza nim warto zwrócić uwagę na dynamiczne Cold vs. Hot oraz Batman Chases Inque, rytmiczne Terrific Trio vs. RocketeersYachting with the Card Gang oraz Joker Chase, taneczne Move to the Groove, czy nastrojowe, korzystające z pianina Farewells wraz z The Legacy Continues i jego gitarą akustyczną. W samym jednak serialu można znaleźć dużo więcej, jak chociażby arabskobrzmiące rytmy z odcinka A Touch of Curaré, czy etniczne, afrykańskie melodie z Bloodsport, które jakiś sadysta postanowił umieścić poza oficjalną płytą.

Jeśli zaś komu i tego było mało, w kolejce czeka soundtrack z filmu Return of the Joker autorstwa Kristophera Cartera. Serial miał świetną muzykę, ale pełnometrażówka ma ją świetną do potęgi entej. Zwróćcie chociażby uwagę na motyw przewodni i kawałek z napisów końcowych, rozkręcający się, rockowo instrumentalny Industrial Heist, bardzo spokojny Terry Relieved of Duty, użyty w czasie wizyty w klubie Crash autorstwa Mephisto Odyssey ze współudziałem Static-X, czy czerpiący pełnymi garściami z TAS Arkham Mayhem  Jak wcześniej wspominałem kompozytorowi udało się zdobyć nagrodę Emmy, a ścieżka z filmu tylko potwierdza, że w pełni na ten zaszczyt zasłużył.

Beyond7
Epilog.

Specyficzny serial

Nie napisałem o wielu rzeczach. O kresce i animacji, stosunkowo prostych (może poza walkami z Inque), lecz zarazem charakterystycznych, dostosowanych do potrzeb i możliwości telewizji. O wpasowywaniu się Beyond we współczesny trend przedstawiania znanego materiału w innej formie, często mocno różniącej się od oryginału. O tym, że tym razem wyjątkowo komiks powstał na bazie serialu, a nie odwrotnie. O wielu jeszcze innych rzeczach, do których zachęciły mnie urywki odcinków oraz namiętnie przesłuchiwany soundtrack (tak, dzięki niemu naszło mnie na rewatch), dowodzących, że Beyond to świetny serial jest. Tak, różni się pod wieloma względami od TAS, ale zmiany stanowią o jego sile i indywidualności. 52 odcinki i jeden ponadgodzinny film, przy którym dobrze bawić się powinni wszyscy, zarówno wielcy fani superbohaterów, jak i osoby zerkające w ich stronę jedynie od czasu do czasu. Dajcie Batman Beyond szansę, a nie pożałujecie tego.

O serialu można pogadać również tutaj.