Przejdź do zawartości

[CB #7] Agentka Tanya Adams

Reading Time: 5 minutes

Strategie czasu rzeczywistego to gatunek od pewnego czasu nie tyle martwy, co zmuszony do poruszania się o wózku, jeśli rozumiecie, co mam na myśli. Toteż nie dziwi mnie specjalnie, że obecnie mało kto pamięta o licznie występujących w nich postaciach. Starcraft wyjątkiem, ale Blizzard od lat słynie z zapadających w pamięć, chociaż może nieco głupiutkich, fabuł i bohaterów. Tymczasem na długo przed dominacją Sary Kerrigan w cyfrowym świecie działała heroina o nieco skromniejszym morderczym potencjale, za to ze wzbudzającym nie mniejszy szacunek portfolio i to pomimo bycia „tylko” człowiekiem.

Pierwszy Czerwony Alarm

Tanya1
Pierwszy Red Alert nie zachwycał jakością filmików, więc zdjęcie wygląda, jak wygląda.

Agentka Tayna Adams zadebiutowała w roku 1996, gdy wraz z zachodnimi aliantami starała się powstrzymać inwazję Związku Radzieckiego na Europę, efekt podróży w przeszłość i wymazania Hitlera z kart historii. Jeśli są na sali osoby nieznające Red Alerta, to niech wiedzą, że różnej długości skoki w czasie i przestrzeni to w tamtych realiach całkiem popularna metoda przemieszczania się. Alternatywna czy nie, II Wojna Światowa na Zachodzie to starcia mężczyzn przeciw mężczyznom, toteż Tanya jest jedyną przedstawicielką swej płci na froncie. A dokładniej na jego tyłach, gdyż najemniczka – jedyna przedstawicielka tego fachu w armii – specjalizuje się w ratowaniu ważnych osób, podkładaniu bomb i eliminowaniu przeciwników z pomocą dwóch coltów. Wbrew pozorom nie jest to zżynka ani inspiracja Larą Croft, zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę daty premier obu gier, tylko filmami Johna Woo.

W czasie alternatywnej II Wojny Światowej czarnowłosa Tayna miała okazję uratować z łap Sowietów głównego naukowca Aliantów, Alberta Einsteina, wysadziła kilka istotnych strategicznie mostów, pomogła zdeaktywować cztery wycelowane w Europę rakiety z ładunkami nuklearnymi i dopilnowała ewakuacji pewnego ważnego generała z dostającej solidne baty Grecji. Uczestniczyła również w misji kradzieży środków z radzieckich kont bankowych, a liczbę zabitych przez nią żołnierzy spokojnie można liczyć w tysiącach. Wysyłano ją wszędzie tam, gdzie potrzebna była zarówno duża siła ognia, jak i umiejętność szybkiego i skrytego działania.

Nazywana przez generała Guntera „profesjonalną ochotniczką”, Tanya jest charakternym komandosem. Gdy inny dowódca aliancki wypomina jej bycie cywilem, ona odpowiada „That’s why I don’t get killed”. W czasie misji sprawia wrażenie, jakby dobrze się bawiła, wykrzykując „Let’s rock!”, „cha-ching!” albo śmiejąc się w sposób nieco maniakalny. Nawet schwytana przez wroga wolała napluć przesłuchującemu w twarz, niż zdradzić istotne informacje i tylko przy uwolnieniu potrzebowała niewielkiej pomocy. Agent, który miał ją wyciągnąć został postrzelony, więc skorzystała z zamieszania i wciąż będąc przywiązaną do krzesła, Black Widow Style, wpakowała swojemu oprawcy kulkę w łeb (do obejrzenia tutaj. Uwaga na słabą jakość i charakterystyczne dla serii Command & Conquer kiepskie aktorstwo).

Drugi Czerwony Alarm

Tanya2Gdy kilkanaście lat po II Wojnie Światowej siły Związku Radzieckiego dokonały inwazji na USA, agena Tanya, już jako pełnoprawna wojskowa, brała udział w obronie Nowego Jorku, samodzielnie zatapiając kilka krążowników rakietowych wroga ostrzeliwujących Statuę Wolności i urządzając rzeź kręcących się w pobliżu szeregowych soldatów. Poza tym pomagała odbić wojskową akademię lotniczą w Colorado Springs, cichaczem wysadziła kilka rozmieszczonych na radziecko-polskiej granicy wyrzutni rakiet nuklearnych (nie zapomniała przy tym zabrać ze sobą ciepłego futerka, swój typowy strój zostawiając na wyższe temperatury), a w czasie bitwy o Moskwę jako pierwsza wykopała drzwi Kremla i pochwyciła przerażonego radzieckiego premiera. Stosowne zdjęcie trafiło potem na okładkę kilku pism.

Od czasu poprzedniej wielkiej wojny Tayna przeszła serię dodatkowych szkoleń (i przefarbowała włosy na brązowe). Czołg? Najlepiej wysadzić. Ocean? Żaden problem, można przepłynąć. Kontrola umysłu? Na nią nie działa. Rany? Nie trzeba wzywać medyka, sama się wyleczy. W porównaniu do niej nawet elitarni żołnierze Navy SEALs to leszcze, a co dopiero mówić o szeregowcach po obu stronach barykady. Nie nauczyła się jednak szacunku dla dowódców, nie mając problemu z przerywaniem połączeń i rzucając tekstami w stylu „What’s up?”, „Anytime, boss” czy „Moving out boss”. Do tego musiała przez jakiś czas randkować z Atomowym Księciem, gdyż lista jej odzywek wzbogaciła się o „Shake it baby!”, „Where’s the party?” czy jakże skromne „I’m so good” bądź „I’m the best there is”. Wielka pewność siebie oraz traktowanie pola bitwy jak wielkiej piaskownicy widać również w cutscenkach, gdzie Tayna jasno daje do zrozumienia, jak dobrze bawi się na wojnie.

Skoro mowa o zabawie – agentka wygląda jak wojskowa wersja Lary Croft, a w trakcie misji zachowuje się jak ekstremalna wersja baby z jajami – co wbrew pozorom wyszło bardzo sympatycznie, a nie groteskowo – ale na świętowanie alianckiego zwycięstwa, trochę na przekór stereotypom, postanowiła założyć coś bardziej wyszukanego. Prawdopodobnie dlatego, że przez całą grę nabrała zaufania do postaci gracza („Nie jestem strategiem, więc ty dowodzisz, a ja robię”), a po wojnie wzięło ją na pogłębienie stosunków (postać gracza w serii C&C nie posiada imienia. Występuje zawsze jako Dowódca (Commander) bądź pokrewne i zakłada się, że jest samcem).

Trzeci Czerwony Alarm

Tanya5

Red Alert 3 zaczyna się – zgadliście! – od skoku w czasie, który miesza kontinuum na tyle ostro, że do światowego konfliktu przyłącza się technokratyczna Japonia… O przepraszam, Imperium Wschodzącego Słońca, a Tanya, grana przez Jenny McCarthy, zmieniła kolor włosów na blond. I charakter na mniej drapieżny. Wciąż potrafi wykrzyknąć „Headshot!” albo „This is my playground!”, ale gdzieś zniknął maniakalny śmiech i agresywne nastawienie, za co zresztą wielu fanów ma do Electronic Arts żal. Nie dziwię się im. Co mi po pasie pozwalającym na cofanie się w czasie, w zasadzie jedynej większej zmianie z punktu widzenia mechaniki, gdy nowa Tanya to nie moja Tanya? Wygląda podobnie, zachowuje się podobnie i równie skutecznie wykańcza radzieckich soldatów i ich kolegów samurajów, ale ja wiem, że to nie ona. Starczy porównać głosy. Już sowiecka komandos Natasza posiada więcej charakteru, chociaż jest zdecydowanie spokojniejsza – wiadomo, snajper – od swojej alianckiej koleżanki. Co jest smutne podwójnie, bo Rosjanka nie była ikoną serii praktycznie od jej początku i to nie dzięki niej z każdą kolejną częścią przybywało pań (od drugiej to one kierowały wywiadem i dostarczały informacji na polu walki, od trójki otrzymały również inne zadania).

To prawda, Tanya jest przerysowana. W Red Alert 2 zdecydowanie mocniej, niż w jedynce. Jej obcisła koszulka i dwa pistolety tuż obok ciężkich czołgów i wyrzutni rakiet dalekiego zasięgu wyglądają zabawnie, ale seria tylko na początku traktowała siebie w miarę poważnie. A Tanya, ta szalona, narcystyczna, mająca w poważaniu dowódców, skupiona na zadaniu i perfekcyjna w swojej robocie agentka była najjaśniejszym punktem konwencji. Żywym dowodem na to, że grę stworzono dla czystej rozrywki, a nie egzystencjalnych przemyśleń nad naturą wojny. Dlatego odebranie mi jej maniakalnego śmiechu, bo włosy jakoś przeżyję, było jednym krokiem w niewłaściwą stronę za dużo. Może dlatego nigdy nie udało mi się w pełni oddać trzeciemu Red Alertowi, a dwójkę z dodatkiem przeszedłem ze dwadzieścia razy…?

O dokonaniach agentki i Red Alercie jako takim można pogadać również tutaj.