Przejdź do zawartości

Na zdjęciu Tygrys Królewski, jeden z najbardziej znanych niemieckich czołgów drugowojennych.

Czołg na każdą okazję

Czyli o interesujących modelach broni pancernej w popkulturze słów kilkaset.

Jak wiadomo chłopcy od pewnego wieku nie dojrzewają, tylko rosną, przy okazji zmieniając zabawki na większe. Pośród tych największych trudno nie wspomnieć o czołgach. Istniejące już od czasów I Wojny Światowej, spopularyzowane przez II, w swojej podstawowej budowie w zasadzie się nie zmieniły. Swego czasu pewien spec od wojskowości (bodaj Berger ze świętej pamięci Secret Service) stwierdził, że można by pokazać współczesny czołg człowiekowi z lat trzydziestych, a ten od razu by załapał, z czym ma do czynienia.

Miłośników konstrukcji przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy oraz ZSRR muszę zmartwić. Nie, poniżej nie znajdziecie listy co bardziej popularnych czołgów z World of Tanks. Tak, ja również kampię Tygrysem na Malinovce i śmieję się z n00bów, którzy liczą na przebicie pancerza czołowego mojego KV-1, ale na tej grze lista interesujących tanków się nie kończy. Zresztą temat historycznych ciężkich dział, dla niepoznaki ustawionych na gąsienicach, wyeksploatowały do cna gry i filmy drugowojenne, więc nie ma sensu do niego wracać.

Jest za to sens pokazać sporo innych, interesujących tworów wojskowej myśli technicznej, przy których nawet najbardziej wymyślne konstrukcje nazistowskich inżynierów wydają się równie groźne, co pluszowa piłeczka w starciu z karabinem szturmowym. Większość przykładów pochodzi z gier, ale udało mi się znaleźć kilka także i z innych popkulturalnych terytoriów. Kolejność losowa.

Mammoth Tank (Command & Conquer)

Czołg Mamuci o dwóch działach i potężnych gąsienicach.
Czołg mamuci w pełnej krasie.

Wzorowany na projekcie Landkreuzer P. 1000 Ratte pojazd jest jednym z kanonicznych dla gier świętej pamięci studia Westwood. Korzysta z niego GDI do rozjeżdżania żołnierzy Bractwa NOD (czołg mamuci z Command and Conquer), w liczących setki sztuk oddziałach jedzie na czele sowieckich ofensyw przeciw siłom alianckim (Apocalypse Tank z Red Alerta), jak również dzielnie wspiera armię Chin w walce ze światowym terroryzmem (Overlord Tank z C&C: Generals). Za każdym razem jest jednostką wysokiego poziomu, drogą jak czort, ale bardzo skuteczną.

Na uzbrojenie tego potwora składają się zazwyczaj dwa działa wielkiego kalibru (czasem ładowane pociskami z uranem, czasem zamieniane na dwa rail guny) oraz rakiety przeciwlotnicze. Tych ostatnich pozbawiona jest wersja Overlord, którą jednak można rozbudować o działko gatlinga, wieżę propagandową albo bunkier dla pięciu piechurów. Istnieje także wersja superciężka Mamuta, tak zwany MARV, pełniący jednocześnie funkcję ciężkiej platformy ogniowej, bunkra dla czterech drużyn piechoty oraz mobilnej rafinerii Tyberium i, jak to zwykle bywa w przypadku takich kolosów, poruszający się z prędkością lodowca.

Mamut to zresztą niejedyny interesujący czołg, jakim może pochwalić się Westwood. Studio ma na swoim koncie także rażącego prądem radzieckiego Tesla Tank,  korzystający z broni promienistej i nabierający sił w grupie Prism Tank oraz Mirage Tank, który stojąc w bezruchu jest przez przeciwników widziany jako drzewo albo słup linii wysokiego napięcia. Co jest jego największą i w praktyce jedyną zaletą, bo uzbrojenie ma dość nędzne.

Czołg Rebeki Buck (Tank Girl)

Wielofunkcyjny czołg Rebeki Buck, wersja filmowa.
Czołg Rebeki, wersja filmowa.

Pozbawiona nazwy maszyna, służąca jako główna broń oraz dom dla swej, parającej się profesją łowcy nagród, właścicielki. Ta stuningowana maszynka, wyglądem przypominająca którąś z wersji Shermana, posiada wszystko, czego zbuntowana kobieta w postapokaliptycznym świecie może potrzebować, począwszy od uzbrojenia (działo, karabin maszynowy, strzelba, wyrzutnia rakiet i mnóstwo innych), a skończywszy na składanym fotelu i chroniącym przed prażącym słońcem Australii parasolu. Wspominałem o ozdobnikach w rodzaju baloników albo zamontowanej na masce maskotki?

Machina idealnie dopasowana do przerysowanego świata z debiutujących w roku 1988 komiksów Jamie Hewletta i Alana Martina, gdzie najważniejszym surowcem jest woda, zaś do tworzenia superżołnierzy wykorzystywano DNA kangurów. Z intrygującym zresztą skutkiem. Godny polecenia (chociaż bardzo specyficzny) jest również film z roku 1995, który warto obejrzeć chociażby ze względu na soundtrack (Joan Jett, Björk, Portishead i inni) oraz rolę Lori Petty, grającej między innymi w świetnym, chociaż niedocenionym serialu Brimstone.

Siege Tank (Starcraft)

Rozstawiony Siege Tank, model Crucio.
Rozstawiony Siege Tank, model Crucio.

Maszyna, która powinna być znana każdemu fanowi RTS-ów niezależnie od roku urodzenia i growego stażu. W wersji podstawowej zwykły, niewyróżniający się niczym szczególnym czołg, pod wieloma względami przypominająca swojego wyżej opisanego mamuciego kolegę. Działo nie za silne, pancerz niezbyt mocny, ogółem nic ciekawego. Wystarczy jednak jeden rozkaz, by z boków pojazdu wysunęły się potężne podpory, a broń pokładowa przekształciła w ciężkie działo artyleryjskie, jakie można było spotkać chociażby w Total Annihilation.

Czołg oblężniczy, jak łatwo się domyślić, może się pochwalić wyjątkowo dalekim zasięgiem oraz siła prowadzonego ognia. Zazwyczaj wystarczy ustawić kilka za linią bunkrów oraz wieżyczek przeciwlotniczych (bo w przeciwieństwie do mamuta, Siege Tank pozbawiony jest jakiejkolwiek broni do walki z celami lotniczymi), by każdy atak zergów czy protossów został powstrzymany jeszcze na przedpolu. Do tego kieruje nim straszny służbista, którego raporty są momentami tak sztywne, że aż zabawne.

Bolo (Bolo)

Czołg Bolo wersja XXX.
Bolo Mark XXX.

Dla odmiany czołg książkowy, występujący między innymi w zbiorze opowiadań pod tym samym tytułem. Wersja rozwojowa poczciwego, amerykańskiego Abramsa, w całkiem niedalekiej przyszłości podstawa doktryny wojennej ludzkości, która w pewnym momencie (wersja rozwojowa, nie ludzkość) z czołgu przekształciła się w ruchomą fortecę oraz system obrony planetarnej. Ciężko zresztą nazywać panzerem coś, co potrafi ważyć nawet 32 tysiące ton, osiągać rozmiary sporego bloku i w pojedynkę powstrzymywać inwazje. Uzbrojone w kilka baterii dział plazmowych, moździerze, wyrzutnie rakiet, lasery, działka przeciwlotnicze systemy wojny elektronicznej i inne cuda na kiju, chronione tarczami energetycznymi, zdolne do wytrzymania zmasowanego ostrzału z wykorzystaniem broni nuklearnej monstrum wymaga tylko jednej osoby do obsługi, zaś w późniejszych modelach i ona jest w większości przypadków zbędna, bo zastępowana przez AI. Posiadające imiona, osobowość i uczucia, uczące się, odznaczane za sukcesy na polu walki oraz kierujące się jednym nadrzędny celem, czyli obroną ludzkości przed jakimkolwiek zagrożeniem. Rozkaz wypełniany tak skrupulatnie, że prowadzący niekiedy do poważnych nieporozumień, na przykład w momencie, gdy AI wykształca w sobie osobowość i zaczyna kwestionować rozkazy przełożonego.

Żeby było śmieszniej druga strona, w postaci mniej i bardziej agresywnych obcych, często dysponuje równie potężną siłą ognia. Wyobraźcie sobie kilkanaście Bolo, pancerników na gąsienicach, walczących przeciw kilkukrotnie większej liczbie równie wielkich czołgów przeciwnika. W takim wypadku marines, mniejsze pojazdy lądowe czy lotnictwo są w zasadzie bezużyteczne, bo nawet nie zdołają zadrapać pancerza swojego superciężkiego kolegi (który to fakt rzeczony kolega często sam podkreśla). Jakby tego było mało, najnowsze modele zostały wyposażone w silniki antygrawitacyjne o dość długim czasie działania, zaś po doczepieniu do transporterów mogą z powodzeniem służyć jako artyleria pokładowa o sile standardowego krążownika. Mogą się z tego powodu wydawać nieciekawe i przepakowane, ale zapewniam, że w książkach tego nie czuć. Raz, że mogą zostać zniszczone w boju, co niejednokrotnie się zdarzało i dwa, że na tle ludzkich postaci większość AI prezentuje się jako wielokrotnie bardziej interesujące.

Eksperymentalna Mobilna Fabryka: Fatboy (Supreme Commander)

Mobilna czołgo-fabryka Grubas w stanie spoczynku.
Grubas w stanie spoczynku.

Cztery baterie ciężkiej artylerii po trzy lufy każda, działka krótkiego zasięgu, broń przeciwlotnicza, torpedy, tarcza o dużej mocy, gruby pancerz, możliwość poruszania się pod wodą oraz platformy tankujące dla lotnictwa. Takim uzbrojeniem i wyposażeniem dysponuje ten powolny kolos, mający z typowym czołgiem wspólne już chyba tylko gąsienice. Potrzeba silnej platformy artyleryjskiej? Wsparcia dla lotnictwa? Ten pojazd zapewni to wszystko i jeszcze więcej, gdyż posiada także moduł fabryczny! W razie potrzeby Fatboy zatrzymuje się w miejscu, wyłącza systemy uzbrojenia i taśmowo wypuszcza z siebie mniejsze machiny wojenne. Starczy umieścić go w bezpiecznym miejscu i dać trochę czasu, a front zostanie wzmocniony świeżutkimi pojazdami kroczącymi i czołgami.

W zasadzie jedynymi problemami tego monstrum jest prędkość oraz wielkość. Przesuwa się to to w tempie walca, obraca wolniej od wskazówek zegara w czasie najnudniejsze lekcji świata i jest tak duże, że pilot bombowca nawet nie musi udawać, że celuje. Poza tym, jak sama nazwa wskazuje, jest to jednostka eksperymentalna. Znaczy kosztuje krocie, buduje się ją wieki, a gdy już pojawi się na polu walki, automatycznie staje się celem dla wszystkich jednostek przeciwnika w promieniu dziesięciu kilometrów.

Swoją drogą twórcy Fatboya muszą być rozkochani w mobilnych fabrykach, bowiem ich stronnictwo dysponuje również wielką łodzią podwodną, która pełni jednocześnie funkcję lotniskowca oraz linii produkcyjnej dla kolejnych myśliwców i bombowców.

Baneblade (Warhammer 40K)

Olbrzymi czołg Baneblade w wersji chaosyckiej.
Baneblade, wersja chaosycka.

Czołg z figurkowych pól bitew, spopularyzowany przez komputerową serię Dawn of War. Uzbrojony w jedenaście dział różnego kalibru i przeznaczenia (działo główne na duże cele, sprzężone działa laserowe na opancerzone, ciężki moździerz na cele dalekie, ciężkie boltery na piechotę), nieprzystosowany do walki z latadłami, jest jednym z kilku asów w rękawie Gwardii Imperialnej, opierającej swą doktrynę wojenną na masach słabo uzbrojonej piechoty oraz solidnemu wsparciu wojsk zmechanizowanych. Do tego występuje w kilku wersjach, w zależności od planety, na której został zmontowany oraz potrzeb. Dość powiedzieć, że jak na warunki Mrocznej, Ponurej Przyszłości dysponuje podobną siłą ognią, co wyżej wspomniany Bolo. Nawet wymiary ma podobne, chociaż potrzebuje łącznie dziesięciu osób załogi. Dlaczego więc go tu umieściłem? Bo nic nie sprawiało mi w grze Gwardią większej przyjemności, jak szarża pancerna na wrogie pozycje przy wsparciu artylerii i piechoty. Nawet demony Chaosu musiały uznać wyższość stale naprawianego przez Kapłanów Maszyny pojazdu, który stojąc niewzruszenie niczym głaz pod ostrzałem wroga, odpowiadał ogniem w kilku kierunkach naraz. A siedzący sobie wygodnie w fotelu dowódca ziewał z nudów.

Superciężkich czołgów w armii Imperium jest zresztą w świecie Wojennego Młota model 40k więcej. Lexicanum wymienia ich dwanaście, ale nie ma co ukrywać, że większość to po prostu wariacje na temat. Ot, jednemu zamontuje się nie działo zwykłe, ale plazmowe, zaś kolejny będzie przeznaczony do zwalczania piechoty, więc do głównej wieżyczki dostanie superciężkiego boltera. Pewnym wyjątkiem jest Lewiatan, który, poza posiadaniem odmiennego uzbrojenia, służy również jako transporter piechoty, ale w grze pojawił się tylko jednej, starej i przez większość fandomu zapomnianej, a i tam na krótko.

Juggernaut (Neuroshima)

Juggernaut, czołg Molocha, w wersji z Neuroshimy: Hex.
Juggernaut w wersji z planszowej
Neuroshimy: Hex.

Moloch, jak przystało na zbuntowaną maszynę, porywa ludzi. Niektórych zabija na miejscu, innych poddaje eksperymentom, zaś jeszcze innych montuje na gąsienicowym podwoziu, dorzuca tonę uzbrojenia i wysyła do walki przeciw dawnym towarzyszom broni. Juggernaut to najcięższa z tego rodzaju jednostek, czołg z fragmentem korpusu albo tylko głową człowieka. Części biologiczne służą jako bojowy superkomputer, ponoć niemożliwy do podrobienia przez maszyny, zaś cała reszta pluje ołowiem, napalmem i rakietami do wszystkiego, co żywe i próbuje stawiać opór. Zero finezji, tylko czysta siła ognia.

Na polu walki Juggernauty spotykane są rzadko, ale pojawienie się minimum jednego wywołuje uzasadnioną panikę po ludzkiej stronie frontu. Wiele więcej na jego temat dowiedzieć się nie da. Raz, że maszyna jest twarda i mało kto daje radę ją rozwalić, a dwa, że większość informacji na temat Molocha jest ze sobą sprzecznych. Z jednego podręcznika można dowiedzieć się, że maszyna planuje eksterminację wszystkich ludzi, z drugiego, że jej cele są wyłącznie badawcze, a w trzecim wyczytać coś o niewdzięcznej ludzkości, co to nie chce przyjąć darów cybernetyki z ręki papcia Molocha. Same metody działania maszyny są na tyle nieprzewidywalne, że sprawiają wrażenie losowanych co tydzień (pod czujnym spojrzeniem Komisji Kontroli Gier i Zakładów). Dlatego zdarzyć się może, że w środku bitwy otoczona wielokalibrowym uzbrojeniem ludzka głowa zacznie śpiewać piosenki Sinatry, a z luf, miast pocisków, zaczną wylatywać paczki z cukierkami. Czort wie, dlaczego.

Masza (Original War)

Portret Jurija Iwanowicza Gorkiego, właściciela czołgu Masza.
Jurij Iwanowicz Gorki, właściciel Maszy.

Czołg interesujący z dwóch powodów. Po pierwsze, składające się na niego części zależą w stu procentach od gracza, który może zażyczyć sobie zarówno gąsienicowej wyrzutni rakiet z silnikiem spalinowym, jak i kołowego pojazdu wyposażonego w podwójny ciężki karabin maszynowy. Taka jest bowiem specyfika gry, w której wszelkie pojazdy (naziemne i tylko naziemne) budowane są modułowo. Po drugie, Masza jest osobistym czołgiem głównego bohatera kampanii rosyjskiej, Burłaka, któremu to w czasie jednej z późniejszych misji podwładni proponują zbudowanie osobistej, dostosowanej do potrzeb maszyny. Taki pojazd stałby się wizytówką mechanika trzeciej kategorii i zarazem świetnego kierowcy, co to niejednemu Amerykaninowi tyłek przysmażył, więc dlaczego by nie? Po zbudowaniu Masza (może posiadać podwozie kołowe, ale i tak nazywana jest czołgiem) towarzyszy Burłakowi w każdej kolejnej misji i wyróżnia się spośród innych czerwoną chorągiewką.

Tachikoma (Ghost in the Shell)

Dwie Tachikomy, cyberpunkowe japońskie mini-czołgi sił specjalnych.
Cyberpunkowy japoński mini-czołg sił specjalnych.

Pojazd krocząco-jeżdżący (posiada możliwość zmiany trybu poruszania się), określany jednak mianem czołgu. Mniejszy kolega pająkowatych wojskowych czołgów sił wojskowych Japonii, zdolny przewozić jedną osobę w swoim odwłoku, wyposażony w sieć pajęczą do szybkiego poruszania się, lekkie uzbrojenie (w sam raz przeciw piechocie, za słabe przeciw celom opancerzonym) oraz kolektywną sztuczną inteligencje. Znaczy każdy z czołgów posiada osobowość, głos i wspomnienia, ale ma możliwość synchronizowania tych ostatnich z kolegami. Wspominałem też o umiejętnościach hakerskich i kamuflażu optycznym?

Tachikomy [japońska wymowa: Taćkomy] pracują w rządowej Sekcji 9, zajmującej się zwalczaniem szczególnie groźnych przestępców i terrorystów, co z deka kontrastuje z ich charakterem. Taćkomy zachowują się bowiem jak dzieci, począwszy od zadawania piskliwymi głosikami dziwnych pytań, stosowania prostej logiki, niezrozumienia idei śmierci (w końcu to maszyny, mogą być przecież prze- bądź odbudowane w razie potrzeby), wciskania nosa w każdy kąt i żywego zainteresowania ciekawymi rzeczami (czytaj wszystkim, co dla nich nieznane), a skończywszy na pewnej nieporadności w kontaktach społecznych oraz żywego okazywania emocji, będąc głównym źródłem scen komicznych w serialu.

Swoją drogą, warto jest zwrócić uwagę także na inne występujące w Gitsie pojazdy, chociażby wojskowe helikoptery z charakterystycznie zamontowanym uzbrojeniem, albo pancerze bojowe piechoty, wyróżniające się na tle innych cyberpunkowych tworów.

Buzzsaw (Emperor: Battle for Dune)

Czołgo-piła na piaskach Arrakis.
Czołgo-piła na piaskach Arrakis.

Czołg domu Harkonnenów, przeznaczony do walki na pustyniach Arrakis i chyba tylko tam, idealnie oddający charakter swoich twórców. Jego podstawową taktyką jest cięcie tego, co znajduje się w pobliżu i co się pociąć da, albo ostrzelanie z pomocą dwóch dział tego, czego się pociąć nie da. Zbyt szybkie to to nie jest, łatwo też ulega broni przeciwnika, więc piła musi poruszać się w masie, inaczej szybko zmienia się w dymiący wrak.

W swej konstrukcji Buzzsaw przypomina troszkę rosyjski czołg Car, zaprojektowany jeszcze przed I Wojną Światową przez inżyniera Lebiedienkę. Ten cud rosyjskiej myśli technicznej nie zdołał wyjść poza fazę prototypu. Poległ już na etapie jazdy próbnej, po paru metrach podróży przewracając się. Istniały plany jego przebudowy, ale zarzucono je z powodu wysokich kosztów, a sam czołg został po wojnie zezłomowany.

Hunter-Killer Tank (Terminator)

Czołg Hunter-Killer w wersji z filmu Salvation.
HK w wersji z filmu Salvation.

Twór fabryk Skynet, zbuntowanego superkomputera, przeznaczony do polowania na niedobitki ludzkości wśród zgliszczy świata roku pańskiego 2029. W teorii trudna do ubicia, solidnie opancerzona i uzbrojona machina, waląca do żywych celów z ciężkiej broni energetycznej bądź kinetycznej, w praktyce łatwy do unieszkodliwienia z pomocą dobrze podłożonego ładunku wybuchowego, mobilny magazyn broni i amunicji dla członków ruchu oporu. Na tym przyjemniaczku wzorowany był neuroshimowy Juggernaut, tak jak Skynet jest praprzodkiem Molocha.

I tym optymistycznym akcentem wypada mi zamknąć tę nieco przydługawą listę. Interesujących pojazdów pancernych jest w popkulturze znacznie więcej, patrz chociażby jedna z serii anime Gundam i prototypowa jednostka YMT-05 Hildolfr, jednak prawie wszystkie opierają się na sprawdzonym modelu: wielkie gąsienice+ciężkie uzbrojenie+mnóstwo dodatkowych bajerów. Jak jednak pokazują przykłady, nawet na tak banalnych podstawach można zbudować coś ciekawego i wyróżniającego się.

Chcesz podyskutować o czołgach? Może tutaj?

 

W archiwach wojskowych można znaleźć informację, że większość grafik pochodzi ze stosownych Wikipedii, bądź zostało odnalezionych w zamakarkach Sieci.