Przejdź do zawartości

Dlaczego warto obejrzeć Young Justice

38 powodów. Bez szczególnej kolejności i z powtórzeniami

1. Bo to nie serial o superbohaterach, ale ich młodszych wersjach, nieletnich (13 lat i okolice), powoli dojrzewających do roli obrońców uciśnionych na pełen etat, pomimo młodego wieku podejmujących się odpowiedzialnych zadań i udowadniających dorosłym, na co ich stać. I zdecydowanie mniej potężnych od swoich starszych kolegów i koleżanek.

2. Bo jest tu dużo interesujących powiązań między postaciami, rozwiniętych w drugim sezonie, opartych na szerokim spektrum uczuć i zachowań, rozwijających się wraz z kolejnymi wydarzeniami i potraktowanych w poważny sposób. Na poziomie dobrej książki, że zapodam takie krzywdzące porównanie.

3. Bo pokazuje, jak trudny jest „zawód bohatera” i jakie problemy się z nim wiążą.

4. Bo bohaterowie się zmieniają. Tutaj nie ma status quo, mimo, że pierwszy sezon opiera się na schemacie: ekipa odbiera instrukcje, startuje z HQ, leci na misję, wykonuje misję. Między innymi dlatego, że drużyna się rozrasta, czasem z zaskoczenia.

5. Bo posiada złożoną, wielowątkową, dojrzałą fabułę, odsłanianą pomału, zaskakującą nawet po wielu odcinkach i zmuszającą do dalszego oglądania, byle rozgryźć, o co w tym wszystkim chodzi. Parę zwrotów akcji potrafi sprawić niespodziankę albo zaszokować, bo intryga (spisek przez duże S, szyty bardzo cienkimi nićmi) jest naprawdę skomplikowana (ktoś mógłby dodać: „Jak na serial animowany o superbohaterach”, jakby to był jakikolwiek wyznacznik…) i warta poznania. Oceniana jako very mature, że zacytuję recenzje. 

6. Bo zaskakuje nawet wtedy, gdy się człowiekowi wydaje, że już wszystko zrozumiał i przewidział, co będzie za moment.

7. Bo scenarzyści się nie cackają. Nie mówię o zabijaniu postaci, chociaż śmierć też się zdarza, ale nie wzbraniają się przed okaleczaniem, psuciem relacji, traumami (rozsądnie zapodanymi, spokojnie), paleniem mostów, wielokrotnymi zdradami, odrzuceniem i tym podobnymi rzeczami. To nie Martin, ale też bywa ostro. Herosi zyskują, ale i tracą. Wygrywają, ale równie często przegrywają, jak i muszą działać wbrew sobie. Jest sporo autentycznego tragizmu (tak, w historii o superbohaterach, mości krytycy), ale nie na tyle, by obrzydzić oglądanie.

8. Bo jest interesująco, zwrot akcji goni zwrot akcji i nigdy nie wiadomo, co będzie za chwilę. Znaczy czasem wiadomo, ale w większości przypadków nie. Zwłaszcza jak odcinek zaczyna się od środka i małymi kroczkami wyjaśnia, co się działo wcześniej. Albo po pierwszej, spokojnej minucie następuje eksplozja, a potem napięcie tylko rośnie.

9. Bo każdy odcinek potrafi czymś zaskoczyć. O czym wspominałem, ale wolę podkreślić.

10. Bo jest ciągłość. Postać może mieć rękę w gipsie przez trzy odcinki jednego sezonu, a potem w drugim wspomnieć o tym wydarzeniu. Niemilec pokonany w jednym odcinku będzie pokazany dwa odcinki później, zamknięty w klatce i nieprzytomny. Broń zdobyta na początku sezonu wypali pod koniec. Tu nic nie idzie w niepamięć.

11. Bo scenarzyści są konsekwentni. Naprawdę. W jednym odcinku coś się dzieje i widz myśli, że to wykorzystają. W kolejnych tego nie robią, a w jeszcze następnym tak, uderzając nań z zaskoczenia i z całą mocą. Jeśli postać coś przeoczyła, to w końcu za to oberwie, ale jeśli podeszła do sprawy z głową, to prawdopodobnie jej się to opłaci.

12. Bo widać, że scenarzyści mają pomysł na większą fabułę i nie dorabiają jej w biegu, jak się z niektórymi serialami zdarza. I czerpią z tego, co robili we wcześniejszych odcinkach, wykorzystując wcześniej wykorzystane postacie i motywy na nowo, z interesującym skutkiem (patrz ciągłość). Nawet jeśli czasem zdarzy się luka czy nieścisłość, to zazwyczaj zostanie w stosownym czasie wyjaśniona. Zazwyczaj.

13. Bo są tutaj świetne motywy. Przykładowo (mały spoiler): postać kobieca A jest podwójnym agentem i musi ściągnąć do bazy swego złego szefa kobiecą postać B ze swojej dobrej ekipy. Przekonuje do tego złego szefa, ale ten wie, że misja jest niebezpieczna i wysyła z nią męską postać C, zabójcę, który nie wie o ukrytej tożsamości A. Postać B wie o sytuacji z podwójną agentką, ale nie wie, że ma zostać porwana i dowiaduje się już w trakcie próby porwania. Postaci B towarzyszy good guy męska postać D, która również nie wie o sekretnej tożsamości postaci A i jest zarazem chłopakiem postaci B. Tak więc mamy dwie osoby, które mają sfingować porwanie  czytaj udawać, że rzeczywiście walczą, nie pozabijać siebie i innych i zarazem pozwolić na to, by porwanie się udało  jedną, która pomaga przy porywaniu i się przy tym nie cacka i jedna, która ma przeciwdziałać porwaniu i również się nie cacka. A no i postać D wzywa wsparcie, więc cała akcja jest ograniczona czasowo. Złapaliście? To dobrze, bo takich scen bywa więcej. I może na sucho nie brzmi to zbyt zachęcająco, ale w trakcie oglądania tego typu niespodzianki są zapodane w świetny sposób. A im dalej w las, tym robi się coraz lepiej.

14. Bo nie ma tu lania wody i zapchajdziur. Każda scena jest potrzebna, nawet jeśli jej wkład w fabułę jest niewielki i zazwyczaj są one tak długie, jak trzeba. To nie anime, gdzie postać celuje przez cały odcinek i strzela w ostatnich sekundach.

15. Nie ma angstu. Za bardzo, bo troszkę mam-zły-humor-a-życie-jest-do-dupy gadek się znajdzie.

16. Bo są tu postacie, którym chce się ukręcić głowę, sceny, po których człowiek nie wie, jak zareagować, a wszystko, co naprawdę trzeba wyjaśnić, jest wyjaśnione. W obrębie serialowo-komiksowej logiki, of course. To nie hard-SF.

17. Bo jest tu mnóstwo motywów, postaci, miejsc i wydarzeń ze świata DC, które fan z pewnością wyłapie i doceni. A jak nie jest fanem, to szybko zorientuje się, kto z kim, jak i dlaczego, bo autorzy, stety czy niestety, potrafią być bardzo łopatologiczni.

18. Bo pokazuje (mini-spoiler), jak obdarzeni supermocami ludzie potrafią być bezradni wobec machinacji swoich wrogów, a pokonanie herosa nie musi polegać na jego uśmierceniu albo pozbawieniu mocy, jak to się często sugeruje.

19. Bo jest tu dużo wyrazistych postaci, z problemami, przeszłością i ciekawą osobowością, jak chociażby Kid Flash zbierający suweniry z każdej misji (mały spoiler; pełniące potem funkcję w fabule, a nie pozostawione same sobie). I ci bohaterowie nie są niezmienni, zwłaszcza między sezonami.

20. Bo jest tu sporo wyrazistych, kobiecych postaci, więc miłośnicy równości wyrażanej liczbowo i jakościowo (to przede wszystkim, bo niektóre są lepsze od męskich) będą czuli się usatysfakcjonowani

21. Bo herosi przez duże H pełnią tu rolę dodatkową, a całość fabuły skupia się na młodszych bohaterach. Starsi służą jako mentorzy, wsparcie logistyczne czy dodatkowe utrudnienie, ale nigdy nie załatwiają problemów młodszych za nich. Wręcz sugerują, że ci powinni samodzielnie się z nimi zmierzyć.

22. Bo, przynajmniej przez pierwszy sezon, jeden villain ma siłę równą całej grupie młodych herosów, a same moce nie są tak powszechne i tanie, jak w animowanej Justice League. Owszem, pojawiają się całkiem pałerne rzeczy, jednak zachowano rozsądną skalę i nie przeszarżowano z dziesiątkami niszczycieli światów czy legionami superżołnierzy. Każdy bohater się liczy, każdy ma swoją rolę i się w niej odnajduje.

23. Bo pojawia się Lobo. Na krótko, ale jest.

24. Bo Źli też mają swoje pięć minut i są zdecydowanie lepiej scharakteryzowani, niżby się wydawało. Przynajmniej część z nich, ta widoczna dłużej na ekranie.

25. Bo jest tu sporo niezłego humoru słownego i sytuacyjnego, kilka powracających motywów oraz dialogów wartych posłuchania. Nawet jeśli jest to sprzeczka w środku walki, przerywana obijaniem niemilców po gębach. No dobra, czasem zdarza się odrobinę za dużo one-linerów, ale niektóre postacie są gadatliwe, zwłaszcza ci po złej stronie barykady, więc co poradzić?

26. Bo dba się tu o szczegóły. Mało dźwięków w próżni, eksplozji niemal nie słychać (w próżni próżni, bo pojazdy kosmiczne to potrafią eksplodować jak trzeba, z full doulby surround), stroje są zaprojektowane tak, by być zarazem realistyczne i nadawać indywidualnych cech postaciom i tak dalej.

27. Bo serial stara się o realistyczne (wiem, szerokie pojęcie) podejście w obrębie uniwersum DC. Nie jest to tak daleko posunięty realizm jak w nowych filmowych Batmanach, ale na tyle wyraźny, by móc spokojnie zawiesić niewiarę.

28. Bo chociaż scenariusze pisało razem sporo osób, to fabuła i dialogi są naprawdę dobre. Wspominałem o tym? No to wspomnę jeszcze raz, a co.

29. Bo regularnie pojawiają się informacje o czasie i miejscu akcji. Seriously, to się bardzo przydaje, zwłaszcza kiedy czasem następuje sporo przeskoków.

30. Bo widząc zmiany w pierwszym odcinku drugiego sezonu (pięć lat różnicy w stosunku do pierwszego, co przy okazji, mały spoiler, pozwoliło wprowadzić nowe, ciekawe wątki i pokazać zmiany w zachowaniach postaci między sezonami) miałem opory przed dalszym oglądaniem. Przy drugim zmieniłem zdanie na lepsze, a od czwartego bądź piątego żałowałem, że jest już druga w nocy i powinienem iść już spać. Bo tak, drugi sezon również jest świetny. Skoncentrowany na trochę innych kwestiach, ale wciąż wspaniały, z odcinka na odcinek coraz lepszy.

31. Bo dawno się tak nie cieszyłem, widząc powrót starych postaci po dłuższej (znaczy krótkiej, ale dla mnie za długiej) nieobecności. Nawet jeśli drugi sezon jest przesunięty o pięć lat w stosunku do pierwszego i wiele rzeczy uległo zmianie.

32. Bo powrót postaci nie jest przysłowiowym wyciągnięciem jej z czarnej dziury scenarzysty, a jeśli już wróciła, to na pewno nie w roli ozdobnika.

33. Bo kreska (tak, rysunek, a nie render 3D) i animacja są na wysokim poziomie, zdecydowanie wyższym od Justice League czy Batmana: TAS. Tak, wiem, tamte seriale są dość stare (odpowiednio 2001-2004 oraz 1992-95), ale nawet obecnie wyglądają nieźle. Dlatego lepszym porównaniem będzie  na poziomie filmu Wonder Woman. Tego nowego, animowanego, z 2009.

34. Bo dobra muzyka przygrywa w tle.

35. Bo głosy postaci są na tyle głośne i wyraźne, że lepiej obcykane z językiem osoby poradzą sobie bez napisów.

36. Bo ma zakończenie (mowa o drugim sezonie), które mnie jednocześnie wkurzyło (a to się rzadko zdarza, naprawdę) i pobudziło apetyt na znacznie więcej. Fakt, że rozgryzłem sporo rzeczy nie stanął na przeszkodzie.

37. Bo ma (niestety) tylko dwa sezony, w praktyce dwadzieścia minut na odcinek, więc szybko się ogląda.

38. Bo fani domagają się trzeciego sezonu i kto wie, może takowy powstanie. Miejmy nadzieję.

PS: Wiem, że serial ma polski tytuł, ale ten polski tytuł jest… słaby. Oględnie rzecz ujmując.

Chcesz pogadać o bohaterskim serialu? Może tutaj?

 

Ilustracje wzięte z Wiki serialu.