Przejdź do zawartości

Karnawał Blogowy #1

Wydanie z grudnia 2013 roku.

Czym jest Karnawał Blogowy (taki zwykły, nie erpegowy czy graczy video) myślę, że wiecie, więc nie będę zanudzał Was zbędnymi wstępami. W ten czy inny sposób wartościowego materiału było w grudniu całkiem sporo, więc postanowiłem ograniczyć się tylko do dziesięciu (a dokładniej to jedenastu) tekstów. Może za miesiąc wrzucę większe zestawienie. Endżojcie.

1. Inżynieria Wszechświetności – Inaczej. Jacek Jakub Wesołowski jest profesjonalnym projektantem gier z wieloletnim doświadczeniem i bardzo żałuję, że tak rzadko publikuje na blogu, bo jego teksty to czyste złoto. Tym razem wziął na warsztat tematykę pracy zespołowej, w przystępny sposób wyjaśniając, dlaczego pewne utarte mechanizmy nie działają, a inne wręcz przeciwnie. Szczególnie warto zwrócić uwagę na umieszczone pod sam koniec 10 wskazówek, które aż kusi przyciąć do pojedynczych zdań, wydrukować, oprawić w ramkę i rozwiesić gdzie tylko się da.

2. Ziuta się dziwi – Przeczytałem film, oglądnąłem książkę. Ziuta (jakże dziwnie mi z myślą, że przez długi czas brałem go za kobietę) krótko i treściwie o ekranizacjach dzieł Tolkiena oraz problemach, jakie stwarzają próby przeniesienia wytworów kultury z medium A do medium B. Warto również przeczytać jego inną grudniową notkę o nerdach wojny (wiem, wiem, jeden tekst na autora, ale nie mogłem się powstrzymać).

3. Blogrys – Co ja czytam. Czyli Borys analizuje gatunki literackie, starając się między innymi dociec, jakie są różnice między nowelami i opowiadaniami, gdy w gruncie rzeczy posiadają one identyczne cechy. Warto również zerknąć na komentarze.

4. The Males of Gamers – The Marketing Double Standards. Autor zastanawia się, dlaczego mężczyzna wysyłający kobietę do kuchni z nakazem zrobienia mu kanapki jest seksistowskim stereotypem, ale kobieta wysyłająca mężczyznę do kuchni z nakazem zrobienia jej kanapki jest cudnym odwróceniem stereotypu i zasługuje na najwyższą pochwałę. Co spodobało mi się o tyle, że w fandomie growym mnóstwo się pisze na temat negatywnych zachowań w stosunku do kobiet, ale identycznie złe zachowania w stosunku do mężczyzn są w najlepszym przypadku ignorowane, nie wiedzieć czemu.

5. Anchel Labena – Jamming your way into the industry. Krótko o wydarzeniach znanych jako Game Jam oraz dlaczego są one świetną okazją do wkręcenia się w branżę grową. Z dedykacją dla wszystkich, którzy chcieliby robić gry, ale nie wiedzą, od czego zacząć.

6. Kolumbijczyk – Mam już dosyć robienia ze mnie złodzieja. Ja dosyć nie mam, bo i mało kto traktuje mnie jako złodzieja (pewnie dlatego, że do Steama podchodzę jak do wygodnej usługi, a nie metody chronienia twórców gier przed piratami, a tytułów z ograniczoną liczbą instalacji kijem nie tykam), ale wiem, że niemało osób chciałoby się znów poczuć jak konsumenci, a nie potencjalni przestępcy. Stąd obecność tego tekstu w Karnawale.

7. The Astronauts – That one lethal mistake of indie marketing. Adrian Chmielarz analizuje marketingowe błędy popełniane przez twórców growych indyków na przykładzie gry Deadlings, wytykając błędy i podsuwając konkretne propozycje ich naprawienia. Lektura o tyle wartościowa, że część jego rad ma wartość uniwersalną i może przydać się przy reklamowaniu, dajmy na to, książek albo filmów.

8. Alembik RPG – Czas surferów, hejterów, profesjonalistów i Mikołajów. Łukasz Kołodziej tłumaczy, że twórcy nie działają na piwo i ciepłe powietrze i również potrzebują pieniędzy. Niby oczywistość, ale warto o niej od czasu do czasu przypominać. Zwłaszcza w erze gier sprzedawanych za bezcen, bundli ebooków w promocyjnych cenach i modeli finansowych opartych na „co łaska”.

9. Zwierz popkulturalny – Prosta sztuka skomplikowanego argumentu czyli o płaczu nad kartonem mleka. Zwierz rozprawia się z tą listą, tłumacząc, dlaczego proste porównania i generalizacja w obrębie popkultury (Wielki Gatsby sprzedał się gorzej, niż 50 Twarzy Greya, skandal i tragedia!) nie mają najmniejszego sensu.

10. FKRBZM – Polaka portret własny, czyli rozważania na koniec roku. Myślę, że tytuł tekstu mówi sam za siebie.

PS: Michał, nie rezygnuj z karnawałowania! Teraz jest nas dwóch!