Przejdź do zawartości

Myśli przeterminowane

Trzy lata temu napisałem dlaczego nie oglądam Gry o Tron. Dziś zrobiłbym to całkiem inaczej.

Mniej słów. Mniej niepotrzebnych przykładów, zbędnego zasypywania czytelnika tytułami. Inne argumenty. Inna struktura. Najlepiej wszystko od zera, pisane z czystą głową. Przez tego samego, ale jednak innego człowieka.

Na tym blogu opublikowałem ponad dwieście tekstów. Część wciąż mi się podoba, inne wymagają korekt albo poprawek, o reszcie zapomniałem. Sprzątnąłbym, ale trochę mi się nie chce, a trochę nie wiem, jak. No i byłby to pewnie początek dłuższej podróży.

Pisałem kilka blogów, udzielałem się w (pop)kulturowych serwisach. Mam na koncie parę drukowanych artykułów oraz jeden dodatek do erpega. Mnóstwo rozsianego po sieci materiału, efekt ponad dziesięciu lat stukania w klawiaturę. Przejrzenie wszystkiego, wywalenie śmieci i poprawienie reszty oznacza dużo szukania, sprawdzania, zawracania ludziom głowy. W niektórych przypadkach jakiekolwiek zmiany byłyby niemożliwe albo bardzo czasochłonne. Potencjalny zysk, inny niż spokój mojego sumienia? Prawdopodobnie żaden. Gra niewarta świeczki.

Co zresztą znaczy „poprawienie”? Czy można poprawić recenzję, którą pisało się pięć lat temu? Pod kątem faktów, jasne, ale autor nie będzie ten sam. Moja nowa opinia może diametralnie różnić się od poprzedniej, więc najlepiej byłoby ustawić je obok siebie. Tylko czy nowy tekst będzie sprawiedliwszy od poprzedniego? W jakim sensie? Czy dane dzieło na to zasługuje? Czy kogokolwiek to obchodzi poza mną?

Czasem martwię się, że ktoś dokopie się do moich wypocin sprzed lat. Odkryje, jakie bzdury pisałem o tym i owym. Wyrobi sobie błędne zdanie na mój temat. Czy kiedyś go spotkam? Czy w jakiś sposób wpłynie na moje życie? Pewnie nie, ale obawa pozostaje. Świat jest mały, a ludzie różnie reagują na bodźce. To duża odpowiedzialność, zwłaszcza kiedy publikuje się w Sieci. Nigdy nie wiesz, kto przeczyta twoją książkową polecajkę.

Z drugiej strony blog to nie regulamin. To oczywiste, że jakaś jego część zawsze będzie nieaktualna. Im starsza, tym bardziej. Czepiać się tego to jak mieć pretensje, że pierwsza książka znanego pisarza nie jest tak dobra, jak ostatnia. To normalna droga większości twórców, amatorów i profesjonalistów. Na czymś trzeba zdobywać pisarskie doświadczenie i eliminować słabości. Blog to miejsce dobre jak każde inne.

Poza tym zostawiając w spokoju archiwa nie będę dorzucał swojej cegiełki do kultury remasteru. Jako człowiek lubiący starocie nierzadko bardziej od nowości byłby to przejaw hipokryzji z mojej strony. Zresztą tekst to nie oprogramowanie. Nie trzeba go co jakiś czas odświeżać, by poszedł na najnowszej wersji Okienek.

Dlatego ufam, że potencjalny czytelnik popatrzy na datę i zrozumie. A jeśli nie, to przeczyta trzy linijki, wyjdzie i zapomni, że kiedykolwiek tu był. W obu przypadkach jestem na plusie.