Przejdź do zawartości
Zbroja dla konia z Obliviona, czyli jedno z najsłynniejszych DLC w historii branży.

Nie takie DLC straszne #1

Reading Time: 7 minutes

Czy uważasz, że przemysł growy jest jak odkurzacz, zachłannie wyciągający pieniądze z twojego portfela? Czujesz się oszukiwany przez wypuszczane przedpremierowo DLC, okradany przez minidodatki zawierające dwie mapy i nową skórkę pancerza? Myślisz, że płacisz po kilka razy za to samo, a złe korporacje śmieją ci się w twarz? Zatem przestań, bo to bzdura.

Wiesz dlaczego? Ponieważ prawdopodobnie w dyskusji na temat DLC korzystasz z kilku wytartych formułek, które teoretycznie coś znaczą, ale w praktyce są tylko zbiorem słów bez znaczenia i wartości. Mogą ci się wydawać sensowne, ale po dłuższym namyśle przestaną.

Poniższy tekst miał być krótki. Ale rozrósł się, więc rozbiłem go na dwie części.

Ten DLC jest zbyt drogi!

Niebieska plansza z napisem DLC
Trzy literki grozy.

Wbrew pozorom nie jest. Harley Quinn’s Revenge i jej dwie godziny gry za 20 euro na Steamie może nie prezentuje dobrego stosunku ceny do jakości, ale z drugiej strony, co dokładnie dostajesz za taką kwotę? Nową fabułę, przeciwników i trzecią grywalną postać. Dawnguard do Skyrima? Cena podobna, ale znając Bethesdę napakowano do środka masę fajnych rzeczy. Map packi do Modern Warfare? Długie godziny wesołego strzelania się w trybie multiplayer.

Trzecia strona listy Steama i już widzę ceny ośmiu euro. Czy to dalej jest drogo? Ponad 24 złote, za które można mieć nową kampanię do Empire: Total War, Dreadnoughta do Space Marine, ładny zestaw skórek do Dawn of War II albo DLC z Vergilem do DMC, przedłużający czas gry o 1/3, dodający nową postać, broń i combosy? Ostatecznie schodzimy do mniej niż pół euro. Czy to wciąż jest drogo?

Nie jest. A dokładniej rzecz biorąc, nie jest dla kogoś, komu na grze zależy. Fan Skyrima kupi każdy dodatek w ciemno, bo chce nowych terenów, przedmiotów, questów. Kiedyś dostałby to w pudełku, teraz zasysa przez neta. Bo czy muszę przypominać, że dodatki kiedyś kosztowały niemało grosza, cenowo równając się niekiedy z podstawką? Niby przedłużenie Arkham City to nie dodatek? To kwestia definicji. Niezależnie od niej, gra zostaje rozbudowana. Czyli chyba wszystko się zgadza.

Twierdzisz, że 20 euro to dużo, ale czy myślałeś o poniesionych przez twórców DLC kosztach (nie kręć głową, bo one istnieją)? O pracy sztabu grafików, programistów, scenarzystów i muzyków? O tworzonych w pocie czoła i pucowanych na połysk assetach, przy których trzeba posiedzieć dłużej, niż jeden weekend? Znaczy byle co da się sklecić w parę dni, ale jakość wymaga czasu. Jeśli nie wierzysz, to spróbuj w dwa dni zrobić mapkę do Starcrafta. Taką naprawdę zacną, z pomysłem i w ogóle. Nie da się? No pacz pan.

Tapeta DLC do Arkham City zatytułowanego Harley Quinn's Revenge
Dwie dychy i zemsta dziewczyny Jokera będzie twoja.

Tak więc nie, nie jest za drogi. Może dla ciebie, ale nie dla tysięcy innych ludzi. Zwłaszcza tych z Zachodu, nie płaczących tak bardzo za 20 euro. Nie mów, że źle wydają swoje pieniądze. To ich pieniądze, mogą je spalić i wciągnąć prochy nosem, gdyby mieli taką ochotę. Ludzie czytają o dodatkach, ludzie je kupują. Widać tego właśnie chcą.

Swoją drogą, na Steamie dostępne jest Arkham City w wersji GotY. Za 20 euro z wszystkimi DLC w zestawie. Nie chciałeś czekać na przeceny i bonusy, musiałeś zagrać zaraz po premierze, chociaż wiedziałeś, że z czasem może wyjść coś więcej? Nie musiałeś, chciałeś, a to zasadnicza różnica. W końcu co to za gracz, który nie rzuca się na nowość jak wygłodniały pies na miskę z jedzeniem? Czasem jednak warto wstrzymać konie i uzbroić się w cierpliwość.

Ten DLC jest zbyt krótki!

Arkham City to gra, której główny wątek zajmuje według twórców 15 godzin. W praktyce wiele osób skończyło go w czasie dwukrotnie krótszym. Dodatek oferuje 2 dodatkowe godziny. Nawet jeśli uda się ten czas skrócić do jednej, otrzymujemy przedłużenie gry o 1/8. Dla hardkorów – tyle co nic. Dla grającej po godzinach reszty – w sam raz. Problem polega na tym, że często wartość DLC ocenia osoba, dla której nie jest on przeznaczony. Rynek dawno przestał patrzeć na graczy z nadmiarem wolnego czasu. Teraz targetem jest każdy, także ludzie mający w swoim życiu mało miejsca na rozrywkę. Oni rzadko siadają do gier na dłużej, niż kilka godzin w tygodniu. Przez miesiąc będą się delektować takim dodatkiem.

Więc tak, DLC jest za krótki. Dla kogoś, kto akurat ma okazję przy nim przysiąść i pochłonąć w jeden wieczór. Dla reszty jest w sam raz długi. Jeśli jednak dla obu grup jest do przejścia w pół godziny i kosztuje 10 ojro, to ponownie – trzeba kupować? Nikt nie zmusza.

O wyższości DLC nad kolejnym pełniakiem. Komiks z serii Nerf Now!
O wyższości DLC nad kolejnym pełniakiem. Pasek pochodzi z nieocenionego Nerf NOW!

Tak czy okazji, ile gier leży na twoim dysku? Mówię o tych legalnie kupionych, przypisanych do konta na Steamie, zakupionych w bundlach albo freeware. Pewnie dużo, odkąd dobre tytuły można dostać za grosze. Powiedz mi zatem, w ile z nich grasz? Ile przeszedłeś? Jak wielki jest twój stosik wstydu? Więc dlaczego nie zainwestować w DLC i przedłużyć żywot któregoś z już posiadanych tytułów, zamiast płacić a kolejny, który wyląduje na metaforycznej półce i będę tam stał przez czas nieokreślony?

Ten DLC jest kiepski!

Potrafisz ocenić bez kupna? Na jakiej podstawie, grafik? Filmików na YouTube? Na podstawie recenzji i opinii możesz poznać długość, zawartość, ale nie jakość. Jednak skoro uznałeś ją za niską, to nie wydawaj kasy. Ja nie kupuję rzeczy, które mi się nie podobają.

Ten DLC jest przydatny dla gry, powinien już w niej być!

Przydatny czy niezbędny? Jeśli to drugie, to rzeczywiście słabo. Jeśli jednak to pierwsze, to powinieneś się zastanowić, czy aby na pewno ci się przyda. Jeśli masz w grze siedem środków transportu, to ósmy może być niepotrzebnym dodatkiem. Owszem, gromadzi więcej ludzi i jest szybszy, ale nie robi niczego, czego nie oferują poprzednicy. Dasz radę przeżyć bez niego? Więc w czym problem?

Jeśli chcesz ułatwień, zapłać. Albo używaj cheatów po singlu, nikt ci za to głowy nie urwie. W innym wypadku po prostu graj. Ja też chciałbym mieć nieograniczoną ilość IP Boostów do League of Legends albo dożywotnie konto premium w World of Tanks. Ale nie mam, dlatego poświęcam grze więcej czasu. Tak też się da. Wiem, że posiadanie budynku spełniającego funkcję trzech innych to oszczędność miejsca, ale poradzę sobie bez niego, naprawdę. Nagimnastykuję się, pokombinuję, rozwinę planowanie przestrzenne, zwalczę lenia i wreszcie dam radę.

Poza tym naprawdę sądzisz, że trzeba ładować do gry każde wydane DLC? Grając w czwarte SimCity zassałem tyle modów, że będę je testował do końca tego roku. Równie dobrze mogłem pyknąć w jakiś nowszy tytuł i napompować go płatnymi materiałami. Nie zawsze więcej znaczy lepiej.

Ten DLC to skok na kasę i żerowanie na moim portfelu!

Czternaście z kilkudziesięciu nakryć głowy dostępnych w grze Team Fortress 2
Lud chce czapek, lud dostaje czapki. Trzeci Half-Life może poczekać.

Świetny argument. Sęk w tym, że firma dbająca o swój wizerunek ma fanów i ci fani gotowi są kupić gacie z Master Chiefem za dwadzieścia dolców sztuka. Bo mogą i chcą. Czujesz się z tego powodu źle? Masz pretensje do studia o chęć zarobku na swoim produkcie? Nie chcesz, by w pół roku po premierze wciąż w niego grano? Valve musi to usłyszeć i natychmiast przestać aktualizować Team Fortress 2. Wszak firmie powinno zależeć na uśmiercaniu już wydanych gier i skupieniu się na taśmowym tłuczeniu nowych, jak na porządne studio przystało. Co to za autor, który ma zamiar dłuższy czas zarabiać na swoim produkcie? Chciwy, sprzedał się, komercha.

Skok na kasę to argument wysuwany przez osoby, które chciałyby, ale nie mogą. Albo też nie rozumieją, jak działa kapitalizm, uznające, że to one mają prawo decydować o tym, co twórca robi ze swoim dziełem. W ogóle co to pojęcie znaczy? Wypuszczenie na rynek maskotek? „Wysysanie kasy z fanów, bo ciemny lud wszystko kupi”? To naprawdę trzeba teraz uświadamiać ludzi, że figurka Dantego nie jest im niezbędna do życia? Karać twórców za chęć uszczęśliwienia fanów, a fanów za chęć wsparcia swoich ukochanych autorów? No rzeczywiście, celny argument. Najczęściej zresztą wysuwany przez osoby, które o pracy w branży mają doświadczenie zerowe i nie rozumieją, jak wiele wysiłku trzeba włożyć w te dwie dodatkowe godziny gry. Jasne, 40 dolarów za marnej jakości karciankę na motywach gry to słaby zakup, ale ponownie – nie ma obowiązku kupienia. Świadomy konsument sam podejmie decyzję, nieświadomemu i tak nie zrobi to różnicy albo nauczy się na swoich błędach.

Tworzenie i sprzedawanie gier to biznes. Dostarczanie DLC to również część tegoż biznesu. Zrozumiano, że ludzie gotowi są zapłacić kilka(naście) groszy za przedłużenie zabawy, więc dlaczego nie wziąć ich pieniędzy? Dlaczego ciężką pracę oferować za bezcen? Powiecie Wiedźmin 2. Jasne, ale CD Projekt Red to część większej spółki, oni mogą sobie na to pozwolić. Kto zresztą da wam gwarancję, że kolejne DLC będą darmowe? Raz się zdarzyło, drugi raz nie musi.

Jak to rzekł Joker w wykonaniu Ledgera: Jeśli robisz coś dobrze, nie rób tego za darmo”. Za darmo można tworzyć projekty fanowskie, hobbystyczne, przyuczać się do jakiegoś fachu. W innym wypadku, zwłaszcza jak się posiada przydatne umiejętności, warto inaczej podejść do sprawy. Koniec końców i tak wybór zostaje pozostawiony klientowi, który może opuścić nieuczciwego twórcę. Nikt nie przymusza, a mimo to ludzie wciąż kupują DLC i będą je kupować, podobnie jak inwestować we wszelkiego rodzaju konta i usługi premium. Odmawianie im tego to przykład niezrozumienia rynku. Owszem, kreującego, ale również zaspokajającego potrzeby klientów. Nazywajcie to sztucznym popytem i nabijaniem w butelkę. Nie zmienicie faktów.

Jeśli więc czujesz się oszukany, DLC jest dla ciebie za drogie, zepsuje ci grę i tak dalej, to po prostu za niego nie płać. Tylko nie mów, że ktoś na tobie żeruje, bo to może oznaczać, że raz – nie wiesz, co to słowo znaczy; dwa – zazdrościsz tym, którzy mogą sobie na dodatek pozwolić; trzy – nie lubisz danej marki. W innym wypadku gdzie tu widzisz jakiekolwiek wykorzystywanie?