Przejdź do zawartości

Bobrownia Wpisy

By tradycji stało się zadość, na tegorocznym Pyrkonie znów poprowadzę kilka punktów programu. Czytaj wpis Mój Pyrkon 2013

Dziś, dla odmiany, słów tylko kilkaset. Na temat jednej z tych gier, które wyglądają jak wycięte z lat osiemdziesiątych zeszłego wieku, traktują gracza gorzej niż sierżant Zim, ale jak chwycą, to nie puszczą przez długie godziny. Czytaj wpis [Inp #1] Desktop Dungeons

Czy uważasz, że przemysł growy jest jak odkurzacz, zachłannie wyciągający pieniądze z twojego portfela? Czujesz się oszukiwany przez wypuszczane przedpremierowo DLC, okradany przez minidodatki zawierające dwie mapy i nową skórkę pancerza? Myślisz, że płacisz po kilka razy za to samo, a złe korporacje śmieją ci się w twarz? Zatem przestań, bo to bzdura. Czytaj wpis Nie takie DLC straszne #1

Akcja na Virmire z pierwszego Mass Effecta to jeden z lepszych (o ile nie najlepszy) momentów tej gry. Niezłe dialogi, kilka ukrytych tu i ówdzie niespodzianek, sporo akcji, emocjonujące spotkania i wieńcząca to wszystko eksplozja. Ideał, gdyby nie liczyć jednej króciutkiej scenki. Czytaj wpis Quest inny niż wszystkie

Michael Carusi z bloga Video Game Renaissance popełnił dwa lata temu tekst poświęcony kwestii moralnych wyborów w grach komputerowych. Przekonuje w nim, że o ile koncept jest dobry, tak najczęściej wykonanie leży i prosi o dobicie. Czytaj wpis Problematyczne moralne wybory

Fandom. Setki tysięcy rozproszonych po świecie ludzi. Dzieli ich miejsce zamieszkania, płeć, kolor skóry, religia i poglądy polityczne. Łączy jedno, miłość do danej marki. Miłość tak wielka, że czasami przerażająca. Czytaj wpis Bestia zwana fandomem

Do Prototype siadłem na poważnie dopiero w ostatnich miesiącach zeszłego roku. Odpalenie gry na moim poprzednim sprzęcie skończyło się oglądaniem pokazu slajdów i dziwnymi jękami dobywającymi się zza obudowy, zaś po wymianie części na nowsze okazało się, że w stosiku wstydu znaleźć mogę zdecydowanie ciekawsze i ważniejsze pozycje. Alex Mercer czekał więc cierpliwie na swoją kolejkę, zerkając znad ramienia pani komandor Shepard albo wielkich robotów z Supreme Commander. Gdyby wiedział, jak zareaguję na jego widok, prawdopodobnie opuściłby wcześniej kolejkę i udawał, że go nie ma.

Czytaj wpis O postaciach bez charakteru

Na początku hihnt z bloga Historie Przyszłości, w notce na temat stareńkiej gry Phantasmagoria, napisał, że twórcy gier mieli stać się tak samo sławni, jak wielcy reżyserzy i producenci filmowi, ale coś po drodze nie wyszło i tylko niektórzy zyskali status gwiazd. Potem misiael z Mistycyzmu Popkulturowego rozwinął nieco temat, dowodząc, że pierwszy bloger się pomylił, a sławnych twórców gier nie brakuje, na dowód wymieniając kilkanaście nazwisk.

Obaj panowie mają rację. Obaj też się mylą.

Czytaj wpis Drabina sukcesu