Przejdź do zawartości

Bobrownia Wpisy

Dziś, dla odmiany, słów tylko kilkaset. Na temat jednej z tych gier, które wyglądają jak wycięte z lat osiemdziesiątych zeszłego wieku, traktują gracza gorzej niż sierżant Zim, ale jak chwycą, to nie puszczą przez długie godziny. Czytaj wpis [Inp #1] Desktop Dungeons

Czy uważasz, że przemysł growy jest jak odkurzacz, zachłannie wyciągający pieniądze z twojego portfela? Czujesz się oszukiwany przez wypuszczane przedpremierowo DLC, okradany przez minidodatki zawierające dwie mapy i nową skórkę pancerza? Myślisz, że płacisz po kilka razy za to samo, a złe korporacje śmieją ci się w twarz? Zatem przestań, bo to bzdura. Czytaj wpis Nie takie DLC straszne #1

Akcja na Virmire z pierwszego Mass Effecta to jeden z lepszych (o ile nie najlepszy) momentów tej gry. Niezłe dialogi, kilka ukrytych tu i ówdzie niespodzianek, sporo akcji, emocjonujące spotkania i wieńcząca to wszystko eksplozja. Ideał, gdyby nie liczyć jednej króciutkiej scenki. Czytaj wpis Quest inny niż wszystkie

Michael Carusi z bloga Video Game Renaissance popełnił dwa lata temu tekst poświęcony kwestii moralnych wyborów w grach komputerowych. Przekonuje w nim, że o ile koncept jest dobry, tak najczęściej wykonanie leży i prosi o dobicie. Czytaj wpis Problematyczne moralne wybory

Fandom. Setki tysięcy rozproszonych po świecie ludzi. Dzieli ich miejsce zamieszkania, płeć, kolor skóry, religia i poglądy polityczne. Łączy jedno, miłość do danej marki. Miłość tak wielka, że czasami przerażająca. Czytaj wpis Bestia zwana fandomem

Do Prototype siadłem na poważnie dopiero w ostatnich miesiącach zeszłego roku. Odpalenie gry na moim poprzednim sprzęcie skończyło się oglądaniem pokazu slajdów i dziwnymi jękami dobywającymi się zza obudowy, zaś po wymianie części na nowsze okazało się, że w stosiku wstydu znaleźć mogę zdecydowanie ciekawsze i ważniejsze pozycje. Alex Mercer czekał więc cierpliwie na swoją kolejkę, zerkając znad ramienia pani komandor Shepard albo wielkich robotów z Supreme Commander. Gdyby wiedział, jak zareaguję na jego widok, prawdopodobnie opuściłby wcześniej kolejkę i udawał, że go nie ma.

Czytaj wpis O postaciach bez charakteru

Na początku hihnt z bloga Historie Przyszłości, w notce na temat stareńkiej gry Phantasmagoria, napisał, że twórcy gier mieli stać się tak samo sławni, jak wielcy reżyserzy i producenci filmowi, ale coś po drodze nie wyszło i tylko niektórzy zyskali status gwiazd. Potem misiael z Mistycyzmu Popkulturowego rozwinął nieco temat, dowodząc, że pierwszy bloger się pomylił, a sławnych twórców gier nie brakuje, na dowód wymieniając kilkanaście nazwisk.

Obaj panowie mają rację. Obaj też się mylą.

Czytaj wpis Drabina sukcesu