Przejdź do zawartości

Szóste urodziny bloga

Który nie jest martwy, tylko odpoczywa. Jak pythonowska papuga. W przeciwieństwie do niej może nawet kiedyś wstanie, czort tylko wie kiedy.

Powodów znalazłoby się trochę, ale sprowadzają się do jednego – zarządzania czasem. Inne sprawy mają wyższy priorytet i / lub wymagają więcej pracy, więc dostają więcej roboczogodzin. Reszta siedzi w poczekalni, spokojnie czekając na swoją kolej. Czy i kiedy ta przyjdzie, to się jeszcze zobaczy, bo jak zwykle planów i pomysłów mam od metra, a życie lubi zgłaszać uwagi.

Czasu starcza dla Fejsa, bo tam nie czuję presji długiego i szczegółowego pisania. Wpadnie mi myśl do głowy, poświęcę jej kwadrans i ruszę dalej. Próbowałem zrobić coś podobnego tutaj, regularnie i z doskoku, ale nie wyszło. Czy kolejne próby będą miały miejsce to się jeszcze zobaczy. To wymagałoby zmiany bądź odświeżenia motywu, oduczenia się drobiazgowego poprawiania tekstów1 i jeszcze paru rzeczy. Jak robić, to porządnie, porządność zżera czas, więc patrz akapit wyżej.

Jeśli nic z planów nie wyjdzie, to blogasek i tak będzie stał. Szkoda mi pozbywać się wszystkich nastukanych przez lata głupot, a i nazwa domeny wciąż mi się podoba. Lubię chomikować rzeczy, w tej kwestii wszystko jest po staremu.

Jeśli jednak uda mi się wrócić do pisania, regularnego bądź nie, to nie wiem ile na blogasku będzie (pop)kultury. Ta już nie przyciąga mnie tak silnie, jak jeszcze parę lat temu. Przestałem traktować ją jako swoisty obowiązek, wypiąłem się na kupki wstydu, coraz częściej macham ręką na niusy. Oglądam, czytam i gram, ale powoli, małymi kawałkami, po odcinek / etap / kilkanaście stron dziennie. Zbyt wolno, by regularnie o tym pisać i zbyt spokojnie, by mocniej wkręcić się w materiał, a bez tego nie czuję potrzeby pisania. Ostatnim razem udało się to Alpha Protocol, a to było grube miesiące temu.

Tak więc niczego nie obiecuję. Zrobiłem to parę miesięcy temu, zapowiadając tekst na temat Where the water tastes like wine. Efekt? Kilka chaotycznych akapitów na temat gry, symulatorów chodzenia i jeszcze paru innych rzeczy. Wracać do tego nie ma sensu.

Z mojej strony to chwilowo tyle. Do przeczytania, może (oby?) niedługo.