Przejdź do zawartości

Terapia skrajnie szokowa

Reading Time: 9 minutes

Dzień przed seansem Edge of Tomorrow wyjaśniono mi, że film to wspaniały, ale zakończenie ma rzyciowe przez duże RZ. W dniu seansu doszedłem do podobnych wniosków, chociaż z kina wyszedłem bardzo zadowolony. Kilka dni po seansie zmieniłem zdanie. Zakończenie Edge jest genialne, o ile tylko spojrzy się na film pod odpowiednim kątem.

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do całego filmu, włącznie z zakończeniem. W zasadzie to jest jego bardzo dokładnym streszczeniem. Zawróć, póki jesteś w stanie.

Początek terapii

W jednej z pierwszych scen filmu główny bohater, William Cage, leci do sztabu UDF (United Defence Force) w Londynie. Jest majorem, facetem odpowiedzialnym za pijarową stronę wojny z Mimikami (jak sam mówi, dzięki niemu miliony zaciągnęły się do służby), a przy tym beznadziejnym materiałem na żołnierza i totalnym bucem, który „robi to (zachęca), by nie robić tego (walczyć)”. Z tego to powodu chwilę później stara się wymigać od nagrywania inwazji na Francję z perspektywy pierwszej linii nacierających wojsk, Starship Troopers style. Odmawia wykonania bezpośredniego rozkazu generała Brighama, prosi go o zmianę zdania, obiecuje, wreszcie grozi (!), by na samym końcu próbować uciec.

Zwróćcie uwagę – generał nakazuje aresztować krnąbrnego majora, ten zaś bierze nogi za pas w samym środku sztabu, gdzie kręci się pełno uzbrojonych po zęby żandarmów, co równoznaczne jest z dezercją. Odmową wykonania rozkazu przekreśla całą swoją dotychczasową karierę w imię ratowania własnego życia, posuwając się do czynów pasujących do świata polityki albo biznesu, ale nie wojska. Ten fragment idealnie pokazuje, jak wielką jest trzęsidupą oraz dupkiem, musiał bowiem zakładać, że któreś z jego działań odniesie skutek.

W bazie wojsk UDF Cage’a budzi kopniak oficera. Pozbawiono go dystynkcji i skuto kajdankami, ale mimo to wciąż nie daje za wygraną. Tłumaczy sierżantowi Farrellowi swoje położenie, ten zaś wiedząc, że ma do czynienia z dezerterem grzecznie, aczkolwiek stanowczo olewa go ciepłym moczem. Następnego dnia, mając zerowe pojęcie o obsłudze pancerzy bojowych czy walce jako takiej, trafia na plaże Francji. Prawie ginie w trakcie zrzutu, od razu traci hełm, w pewnym momencie nawet biegnie w stronę wody, byle dalej od walki. Jakąś minutę później zabija nietypowo dużego Mimika i wpada w pętlę czasową.

Potraktujmy ten moment jako swego rodzaju początek nauki. Świat widzi, że Cage jest uchylającym się od walki tchórzem, chociaż jego rodzinna Ziemia stoi na krawędzi zagłady. Wojna trwa od pięciu lat, większość Europy leży na kolanach, dopiero zwycięstwo pod Verdun (symboliczna nazwa) udowodniło, że obcych można pokonać. Inwazja na Francję ma być początkiem olbrzymiej, jednoczącej ludzkość operacji, która pozwoli wykopać wrogo z powrotem w kosmos. Tymczasem nasz główny bohater nie ma zamiaru spełnić swego obowiązku, chociaż robi to wiele zachęconych przez niego osób. Oni giną za sprawę, ale on nie chce i to się światu nie podoba. Dlatego daje mu szansę poprawy, a będąc świadomym, że zwykłe metody nie poskutkują – na niego? Gościa, który szantażował generała i uciekał przed jego rozkazami? – decyduje się na użycie drastyczniejszych.

Wychowanie przez krew

Edge2Pierwszych kilka śmierci pozwala Cage’owi oswoić się z sytuacją. Orientuje się, że przebudzenie następuje dokładnie w tym samym momencie, wszystkie wydarzenia toczą się swoim tempem, o ile nie spróbuje ich zmienić i nikt nie ma zamiaru go słuchać, bo brzmi jak wariat. Tak więc idzie do walki i na bieżąco uczy się odbezpieczania broni, chodzenia w pancerzu i tak dalej. Uzbrojony w tą wiedzę po raz pierwszy pokazuje swoją ludzką stronę, ratując zabitego przez spadający transporter kumpla z oddziału. Znaczy ratuje tak za trzecim razem, wcześniej ginąc wraz z nim albo samotnie.

Świat uznaje, że jest to już jakiś progres i daje mu możliwość uratowania Rity Vrataski, Anioła spod Verdun, utytułowanej wojowniczki i zorientowania się, że ona posiadała te same możliwości, co on, tylko je jakiś czas temu utraciła. Tu mamy pierwszy krok na długiej drodze do ogarnięcia się Cage’a – jedyna osoba, która wie, co się dzieje i jak można to wykorzystać. Pod jej okiem ex-major rozpoczyna trening, dzięki któremu ma być zdolny do przebicia się przez linie wroga i wyeliminowania ich dowództwa. Tego samego, które w chwili śmierci Williama resetuje dzień, uznając, że to jedna z jego Alf, dużych Mimików, padła w boju [1].

Nauka jest bolesna. Cage ma zerowe pojęcie o żołnierce, więc raz za razem dostaje srogie baty. Łamie ręce, nogi, nawet kręgosłup, tak że zostaje mu czucie tylko w ustach. W każdej takiej sytuacji Rita strzela mu w łeb. Ot tak, jakby dobijała ranne zwierze. Resetuje ich, zmuszając ex-majora do ponownego przeżywania całego dnia przed inwazją [2] i samego lądowania. Mniej więcej 24 godziny czekania, by spróbować naprawić ostatnio popełnione błędy albo przeżyć o trzy sekundy dłużej w czasie treningu. I dostać wciry od kumpli z oddziału, gdyż na ćwiczenia udał się bez zgody, za co reszta musiała zapłacić srogim pompowaniem.

Czego Cage uczy się w trakcie treningu? Cierpienia. Tego, co przeżywają żołnierze w trakcie i po walce. Szacunku dla ich bólu i przelanej krwi oraz wyszkolenia, dzięki któremu są w stanie przetrwać bez utraty ręki albo nogi. Jest to bolesna lekcja, zwłaszcza kiedy w grę wchodzą poważne urazy, ale dzięki niej hardzieje i zaczyna rozumieć tych, którzy do tej pory wojowali za niego. A przynajmniej powinien.

Jest to o tyle ważne, że wcześniej obydwoje próbują przebić się przez plażę rozgryzając ją kawałek po kawałku jak jakąś łamigłówkę, co koniec końców okazuje się niemożliwe, bo zawsze coś im przeszkodzi. W tym też tkwi lekcja dla Williama. Nie da się ominąć zagrożeń, trzeba je pokonać, a to wymaga cierpliwości włożonej w trening. Więc ex-major trenuje.

Pierwszy test

Edge3Odpowiednio wyszkolony Cage do spółki z Vrataski przebijają się przez plażę, docierają do miasteczka kempingowego, a stamtąd, po kolejnych kilkunastu próbach, samochodem do samotnej farmy. Na miejscu znajdują mały helikopter, jak się jednak okazuje ex-major nie chce nim lecieć. Próbował, ale za każdym razem po odpaleniu silnika atakuje oddział Mimików i ubija Ritę. Robił wszystko, ale nie jest w stanie ich powstrzymać, a bardzo by tego chciał. Cage przywiązuje się do swojej towarzyszki, ale ta mając w pamięci śmierć ukochanego (albo bardzo dobrego przyjaciela?) widzianą trzysta razy pod rząd jest skupiona tylko na zadaniu. Poświęci się, by William mógł zakończyć wojnę.

Oto jednak Cage nie ma zamiaru tego zrobić. Przed zrzutem prosi o dodatkowe baterie do pancerza i amunicję. Samotnie przebija się przez plażę, dociera do farmy, czyści ją z obcych i leci, by wykończyć Omegę. Co się nie udaje, bo rzeczona Omega podsunęła mu fałszywą lokalizację samej siebie, ale mniejsza. Rzecz w tym, że bity raz za razem i raz za razem będący świadkiem śmierci tysięcy ludzi William zrozumiał wreszcie, na czym polega obowiązek i poświęcenie dla innych. Rita zginie? Zatem zrobi tak, by przeżyła, a wraz z nią inni. Jasne, nie wszyscy, ale na tyle wielu, by jego ofiara miała sens.

Drugi test

Teraz akcja przenosi się do Londynu. Jak się okazuje Rita ma kumpla, naukowca, którego urządzenie może wskazać położenie Omegi. Problem w tym, że rzeczone urządzenie znajduje się ono w sztabie, w sejfie generała Brighama. Nasza para udaje się więc na miejsce, wykonując w środku bardzo skomplikowany taniec (Vrataski jest powszechnie znana, więc Cage prowadzi ją tak, by nikt nieodpowiedni ich nie zauważył) i wielokrotnie próbuje urobić generała do przekazania im urządzenia. A gdy się to wreszcie udaje, muszą uciekać przed prującą do nich z karabinów szturmowych żandarmerią wojskową.

Ten fragment z grubsza nie różni się od bitwy na plaży, z jedną wszakże różnicą. Tutaj William nie musi walczyć bronią, tylko słowem. Przekonać generała do przekazania urządzenia w dziwacznych okolicznościach, a później wydostania się wraz z nim w jednym kawałku. Nie odwołania ataku, a co za tym idzie odsunięcia od siebie obowiązku wobec ludzkości, tylko możliwości rozprawienia się z kosmitami na swój sposób. Biorąc pod uwagę ich pierwsze, niezbyt miło zakończone spotkanie łatwo dojść do wniosku, że ex-major się do tego nie nadaje, mamy więc kolejną serię prób, błędów i stopniowego uczenia się, zakończonych wreszcie sukcesem.

Ostatni test i nagroda

Edge4Cage poznaje lokalizację Omegi. W tym samym momencie świat stwierdza, że zasadnicza część nauki za nimi i można przejść do finału. Na wskutek wypadku samochodowego z udziałem żołnierza w zbroi bojowej ex-major budzi się w szpitalu. Zrobiono mu transfuzję, usuwając umiejętności Alfy, tak jak dużo wcześniej stało się w przypadku Vrataski. William jest więc znów śmiertelny, za kilka godzin będzie szturmował wybrzeże Francji i tam też zginie raz a dobrze. Chyba, że weźmie sprawy w swoje ręce, co też czyni, przekonując kumpli z oddziału do samobójczej misji w Paryżu, gdzie nie oszczędzając ni siebie, ni innych dociera do Omegi i wysadza ją w powietrze.

Cała sekwencja w stolicy Francji jest istotna o tyle, że do tej pory Cage miał zawsze pewność, że w jakie gówno by nie wpadł, tak zawsze uda mu się z niego wydostać. Za wyjątkiem Niemiec, ale tam to pułapka była. Teraz zostało mu tylko jedno życie, a mimo to nie zawahał się go poświęcić w imię tego, przed czym do tej pory skutecznie uciekał. Jest przy tym w pełni świadom faktu, że ani on, ani żadna towarzysząca mu osoba tego nie przeżyje, co zresztą mówi Ricie tuż przed wejściem do legowiska Omegi. W żaden sposób nie przeszkadza im to pozbyć się stwora i dosłownie wyłączyć wszystkie Mimiki.

Chwilę później Cage budzi się w helikopterze, który wiózł go do Londynu na samym początku filmu. Sytuacja jest identyczna jak tamtego pięknego dnia, z tą wszakże różnicą, że obcy przegrali. Nie stawiają oporu, gdy Rosjanie wespół z Chińczykami wkraczają do Europy od wschodu. Wojna wygrana, ludzkość przetrwała. To jest ten moment, w którym Cage otrzymuje nagrodę za swoje starania, setki śmierci i udowodnienie, że jest lepszym człowiekiem, niż wszyscy do tej pory zakładali. William zdał wszystkie testy, jakie świat rzucił przeciwko niemu, dzięki czemu wciąż jest majorem, a jego oddział oraz Rita przetrwali. Co prawda nikt go nie pamięta, ale to akurat banalnie łatwe do nadrobienia.

Napisy końcowe

Edge5
Oryginalne, książkowe Edge of Tomorrow.

O czym jest więc ten film? Wbrew pozorom nie o wojnie czy zbliżającej się wielkimi krokami zagładzie ludzkości, tylko o przemianie Williama z konfliktem w tle. O nabieraniu przez niego charakteru, eliminowaniu wad i stawianiu czoła obowiązkom. Teoretycznie również o zmazaniu win, ale przeszłość Cage’a jest na tyle nieokreślona (kiedyś miał agencję reklamową, przez wojnę ją stracił i to w zasadzie tyle), że ciężko podążać tym tropem. Ostatecznie tchórzostwo to żadna wina, chociaż jeśli wziąć pod uwagę, jak wiele osób zginęło za sprawą jego propagandowych filmów i wywiadów, gdy on siedział spokojnie na tyłach…

Dostrzegam tu podobieństwo do Bioshock: Infinite, które pod sam koniec również okazywało się historią nie Columbii czy Elizabeth, ale Bookera (chyba), a gdzie wszystkie pozostałe wątki służyły głównie do zaciemniania obrazu i odwracania uwagi. W Edge of Tomorrow służy temu wojna, przegrana inwazja oraz późniejszy atak obcych na Londyn. Podkreślana na każdym kroku wysoka stawka w grze ludzkość-kosmici, gdy tak naprawdę toczyła się ona o Williama. O to, by wreszcie wziął się w garść i zrobił to, co do niego należało.

Chcesz wskazać błędy w mojej zbyt rozwlekłej teorii? Może tutaj?

 

Przypisen:

[1] Co jest zresztą ciekawe, bo wychodzi na to, że dowództwo Mimików w postaci wielkiej Omegi resetuje zegar automatycznie w chwili śmierci Alfy, nawet jeśli w ten sposób zaprzepaszcza zwycięstwo w bitwie. Co z kolei może oznaczać, że Alf jest skończona ilość i Omega nie może sobie pozwolić na utratę nawet jednej. Dlaczego?

[2] Początek cyklu ma miejsce prawdopodobnie koło 8 rano, bo ludzie są już na nogach, a słońce na niebie, zaś inwazja następuje o 6 rano dnia następnego. Razem wychodzi mniej więcej dzień.