Przejdź do zawartości

Upadek Mrocznego Rycerza

The New Batman Adventures to kolejny świetny zbiór animowanych przygód Batmana. Jednocześnie jest to interesujące studium powolnego upadku Rycerza Gotham, którego smutny finał zostanie pokazany w Batman Beyond.

Doskonale widać to w odcinku dwunastym serii, Over the Edge. W wywołanej przez Jonathana Crane’a narkotycznej wizji Batgirl ginie z ręki Scarecrow’a, a wszczęte niedługo później śledztwo ujawnia tożsamość Batmana. Poznawszy sekret swojej córki oszalały z żalu komisarz urządza obławę na Mrocznego Rycerza. W teren ruszają zwykli policjanci, oddziały SWAT, a nawet ściągnięty w akcie desperacji Bane. Alfred i Nightwing trafiają do więzienia, Robin zostaje zmuszony do zrzucenia kostiumu, a Gordon i Bruce giną w wyniku upadku z wieżowca. Batrodzina przestaje istnieć, a wraz z nią jej sojusznicy. Jedynymi zwycięzcami są przestępcy Gotham.

Fabuła odcinka może wydawać się odosobnionym przypadkiem i niczym więcej, jak zabawą w „co by było, gdyby?”, póki widz nie zacznie uważniej przyglądać się pozostałym epizodom. Dostrzegać coraz rzadsze uśmiechy ze strony Batmana i coraz bardziej negatywne reakcje na dowcipy Alfreda. W The Animated Series ich wzajemne dokuczanie sobie było na porządku dziennym. Najlepiej widać to w odcinku The Last Laugh, w którym panicz Wayne nie tylko uśmiecha się na wiele sposobów, ale i uczy częściej żartować. W The New Batman Adventures Bruce’a zazwyczaj stać jedynie na skrzywienie warg. Gdy zapytana o to, co robi wieczorem Barbara Gordon odpowiada „to samo co robimy każdej nocy, Pinky”, Bruce nie chwyta dowcipu. Próżno również szukać go w czasie walki z przestępczością Gotham. Kiedyś ścigając Jokera Batman się śmiał, nawet żartował. Teraz – poza jedną sytuacją, w której chciał wywołać gniew Klauna – jego jedyną reakcją jest surowe spojrzenie i zaciśnięcie szczęk.

The New Batman Adventures screen przedstawiający twarz Bruce'a Wayna w przednim lusterku samochodu przejeżdżającego przez Gotham nocną porą. Spojrzenie Bruce'a wyraża gniew, brwi są zmarszczone, a wargi skrzywione.

Widać również, że jego nieprzepracowana trauma i związana z nią obsesja stały się silniejsze. Bruce już wcześniej prezentował duże skupienie na pracy, nierzadko spędzając całe noce w jaskini i ignorując przynoszone przez Alfreda jedzenie, jednak w The New Batman Adventures osiągnęło ono wyjątkowo niepokojący poziom. Ważniejsze od spytania o stan potłuczonej w boju Batgirl jest krzyknięcie „uciekają!” i pognanie za zbiegami. Oczywiście Batman wie, że Barbara wciąż jest w jednym kawałku i gdy przychodzi do poważnych obrażeń natychmiast skupia na niej swoją uwagę. Podobnie w sytuacjach kryzysowych wpierw ratuje niewinne ofiary, a dopiero potem koncentruje się na złoczyńcach. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że na liście priorytetów Rycerza Gotham napędzana traumą krucjata znajduje się kilka pozycji wyżej, niż kilka lat temu.

Inny przykład – epizod 17, Old Wounds, w którym Nightwing przedstawia powody pójścia na swoje. Zaczepiony przez nowego Robina Dick opowiada o Batmanie, który wolał rozpracowywać kolejny skok Jokera, niż przyjść na uroczystość ukończenia edukacji przez swego podopiecznego. O uczuciu do Barbary Gordon i zawodzie, gdy okazało się, że działa jako Batgirl, a o czym Bruce doskonale wiedział. O kumulowanym przez lata gniewie i frustracji na decyzje i niekończącą się krucjatę Wayne’a, zakończoną porzuceniem roli Robina. Odejście przypieczętował znaczący gest – pierwszy i ostatni cios, jaki Dick kiedykolwiek wymierzył Bruce’owi. W pozostałych odcinkach para współpracuje, czasem nawet urządza wspólne wypady na miasto, ale jasnym jest, że budowane przez lata zaufanie między nimi zostało w znacznej części zniszczone. Batrodzina urosła, ale jednocześnie zmalała. Kto za to odpowiada? Głównie jej głowa.

The New Batman Adventures screen przedstawiający Batgirl, Batmana i Robina w biurze komisarza Gordona. Wszyscy członkowie Batrodziny stoją w cieniu, tylko dolne fragmenty Barbary i Tima są oświetlone przez lampkę. Cała trójka stoi bez ruchu i czeka na rozwój sytuacji. Pochylony nad biurkiem komisarz Gordon rozmawia przez policyjne radio.

Łatwo wskazać przyczyny, które wpłynęły na zmianę charakteru Batmana, przy okazji zachęcając go do częstszego używania siły zamiast strachu przy zdobywaniu informacji i walce z przestępczością. Dokładniej to jeden powód – czas. Bruce się postarzał. Dick nie jest już dzieckiem i nie kryje urazy do swego mentora. Nawet jego żarty z dorastania pod okiem playboya Gotham są pełne goryczy, podkreślające jak wielkim złem jest szkolenie chłopców do biegania po dachach i ścigania psychopatów. Pojawił się drugi Robin, a Barbara nie tylko stała się oficjalną Batgirl, ale również pracuje pod okiem ojca na głównym komisariacie Gotham. Panicz Wayne, chociaż wciąż popularny wśród pań, utracił swój młodzieńczy urok, wielkimi krokami zbliżając się do bram wieku średniego. „Nieźle, jak na osobę w twoim wieku”, słyszy kpiny Robina po wygranej walce, sam zaś uważnie przygląda się swojemu odbiciu w lustrze, z niepokojem w oczach szukając pierwszych zmarszczek. Jego głos również się zmienił. W TAS Batmana i Bruce’a można rozróżnić dzięki słuchowi. W The New Batman Adventures zaczynają brzmieć niepokojąco podobnie.

Wraz z końcem młodości przychodzi również czas na refleksję, Ta jest gorzka. Po kilku(nastu? Nie znalazłem tej informacji) latach działalności Gotham nie stało się ani trochę spokojniejsze. Joker wciąż działa, leczenie Harley nie przynosi rezultatów. Scarface został stłumiony, ale Croc, Bane albo Kapelusznik pozostają na wolności. Nie ma tygodnia, by miastu nie groziła katastrofa z powodu skradzionej bomby, zakłócanych radarów albo zbiegłej przestępczyni z Metropolis. Jak by nie patrzeć krucjata Batmana ponosi klęskę za klęską, czasem na krótką, a bez ustanku na dłuższą metę. Gdy Batmanem mówi radnemu Carrollowi Corcoranowi, że polujący na przestępców tajemniczy Sędzia prędzej czy później kogoś zabije, ten odpowiada (odcinek Judgement Day):

Carroll: Who? Two-Face? Killer Croc? You think anyone cares? I tell you what people care about. The revolving door at Arkham that keep sending these freaks back on the street. These days people wants results. The want closure.

Podobny argument pojawił się już w The Animated Series, w epizodzie Lock-Up. Kilkanaście odcinków później nic się nie zmieniło – złoczyńcy wciąż uciekają z Arkham, Batman wciąż ich ściga, a przy okazji wciąż giną niewinni ludzie. Bruce w epizodzie Over the Edge stwierdza, że po śmierci rodziców musiał wziąć sprawy we własne ręce, inaczej oszalałby, jednak rzeczywistość pokazuje, że jego możliwości są ograniczone, a nawet nieistniejące. Może wysyłać Jokera na terapię setki razy, ale na dłuższą metę to i tak niczego nie zmieni. Serial co prawda nie mówi tego wprost, ale wszystkie poszlaki sugerują, że w tym tkwi źródło spoważnienia Batmana. Lata bezsensownej, opartej na trudnych do zaakceptowania regułach walki odcisnęły na nim swoje piętno, ale jedyne, co jest w stanie zrobić, to działać dalej. Maska albo szaleństwo. Nic dziwnego, że jego kostium ściemniał, tracąc błękit i złoto na rzecz czerni i szarości.

The New Batman Adventures screen przedstawiający uśmiechniętą Harley Quinn na tle nocnego nieba, jeziora oraz pojedynczych palm rosnących na niewysokich wzniesieniach. Cała scena zamknięta jest w kadrze w kształcie serca

W życiu uczuciowym Bruce’a też nie dzieje się najlepiej. Wciąż zdarza mu się umawiać z najpiękniejszymi kobietami w mieście, ale służy to jedynie utrzymywaniu wizerunku playboya. Romans z Catwoman – który zresztą nigdy nie miał przyszłości – utknął w martwym punkcie. Ten z Talią nie miał szans rozwinął skrzydeł. Innych sensownych kandydatek brak. Jedyna na tyle dobra, by natychmiast zdobyć serce i rękę Bruce’a, okazała się pułapką podrzuconą przez Ivy. Głównemu zainteresowanemu zdaje się to jednak nie przeszkadzać. Ente z kolei schwytanie Jokera jest znacznie ważniejsze od szczęśliwego życia osobistego. Znamienna jest scena, w której pierwszy i ostatni raz zakochany Bruce opowiada o nowym dla siebie uczuciu, z gniewem dodając, że nie zna jego nazwy, ale dobrze mu z nim. Ten sam człowiek, który jeszcze kilka lat wcześniej otwarcie flirtował z Seliną Kyle na dachach wieżowców Gotham, a później na krótko zwiąże się z Barbarą. Nie jest jasne, czy to czas oduczył go miłości, czy też tak naprawdę nigdy jej nie poznał. Może poza rodzicielską, ale Bruce stał się sierotą w wieku ośmiu lat. Kto wie jak dobrze jego wspomnienia przetrwały próbę czasu.

Z powodu mizernego życia uczuciowego na znaczeniu zyskała Batrodzina. Kontrast między tłukącym przestępców, ale jednocześnie pragnącym normalnego życia Dickiem oraz skoncentrowanym na pracy Brucem stanowi ponurą zapowiedź niewesołej przyszłości tego ostatniego, zaprezentowaną w Batman Beyond, Return of the Joker, przede wszystkim zaś w Justice League, w epizodzie Epilogue. Widać, że panicz Wayne już dawno wkroczył na drogę bez powrotu, gdzie czeka go tylko samotność i śmierć, najpewniej nagła i bolesna. Tę samą drogę, którą przez dłuższy czas kroczył również pierwszy Robin, zanim nie udało mu się skręcić w trochę bezpieczniejszym kierunku. Tak, Dick wciąż patroluje ulice, ale robi to na własnych regułach i zamierza kiedyś przestać, co nie powinno dziwić biorąc pod uwagę niezbyt optymistyczny stan Batmana. Mem „Bądź sobą, chyba że możesz być Batmanem” brzmi fajnie, póki człowiek nie zacznie się nad nim zastanawiać.

The New Batman Adventures screen przedstawiający szczęśliwą Catwoman tulącą pysk olbrzymiego tygrysopodobnego stwora o zębach długich jak jej ręka, zielonych ślepiach i piaskowym futrze. Scena rozgrywa się na tle ceglanego muru oraz piaszczystego podłożona ozdobionego obgryzionymi, ludzkimi kośćmi

Nie jestem fanem ponurego Batmana. Tę wersję postaci obrzydziło mi kino, animacje DC z ostatnich kilku lat oraz seria Arkham, plus zbiorowe spuszczanie się nad zajebistością postaci niezdolnej nawet do lekkiego uśmiechu (so deep, so dark, so edgy! Bleh). W przypadku The New Batman Adventures nie wadzi mi ponuractwo. Ba, doceniam kierunek, w którym podążył rozwój naszego bohatera. Powód? Ponownie czas. Dzięki kilkudziesięciu odcinkom The Animated Series i pozostałym animacjom mogłem uważniej przyjrzeć się niewesołej drodze, jaką pokonał Bruce. Ponad połowa DCAU to historia życia Batmana, od momentu założenia maski, aż po kres życia. Które zresztą dawno powinno się skończyć za sprawą jakiegoś zbira albo natury, ale Misja nie pozwala. Widząc kolejne zniszczone przyjaźnie, trudne decyzje oraz niewinne ofiary maniaków z Arkham rozumiem, dlaczego Gacek spochmurniał. Na jego miejscu prawdopodobnie również straciłbym ochotę do uśmiechania się albo żartowania w czasie walki o życie swoje i reszty miasta. Tym bardziej, że w tej kwestii Joker wyrabia normę całego Gotham.

Rozumiem również inne zmiany, na które zdecydowała się ekipa pod wodzą Timma i Diniego. Pingwin założył luksusowy klub, służący mu jako przykrywka dla nielegalnych operacji. Barbara przestała działać samodzielnie i dołączyła do Batrodziny, zmieniając kostium na znacznie ciemniejszy, ale na szczęście nie tracąc pozytywnego nastawienia. Dzięki temu w serialu mamy jednego ponuraka w postaci Bruce’a i jego czwórkę towarzyszy o mniej lub bardziej pogodnym nastawieniu do życia i świata. W walce z przestępczością Batman zaczął stosować materiały wybuchowe (eksplodujący batarang i podobne), jego kolekcja pojazdów wzbogaciła się o plecak odrzutowy wraz z wyrzutnią rakiet (żadnych eksplozji, tylko sieci), a batmobil został skrócony o połowę. Pancerza wspomaganego z The Dark Knight Returns Gacek jeszcze nie zbudował, czołgu na szczęście też nie, ale w razie potrzeby dysponuje ognioodporną zbroją wraz z bronią zamrażającą. Do poziomu cyklu Arkham, a zwłaszcza Arkham Knight, wciąż dużo brakuje, ale zauważalne jest położenie większego nacisku na walkę z przestępczością z pomocą siły, a nie strachu.

The New Batman Adventures screen przedstawiający lecącą Supergirl i siedzącą na jej ramionach Batgirl. Głowa Supergirl znajduje się między nogami Batgirl. Dodatkowo Barbara trzyma płaszcz przyjaciółki. Wygląda to tak, jakby Batgirl sterowała lotem Supergirl. Obie dziewczyny lecą nocą przez Gotham

The New Batman Adventures to oficjalnie kontynuacja The Animated Series, co dało scenarzystom zielone światło dla różnego rodzaju szalonych pomysłów i eksperymentów. Ktoś chciałby poznać przeszłość Harley? Epizod Mad Love dostarcza. Rozłam w Batrodzinie? Old Wounds. Więcej niż zwykle seksualnych podtekstów? Ponownie Mad Love (Harley w nocnej koszulce), Beware the Creeper (Harley w cieście. Dosłownie) The Ultimate Thrill (mało subtelne okrzyki Roxy). Odcinek bez Batmana? Girl’s Night Out, gdzie Gotham sprząta Batgirl do spółki z Supergirl. Krytyka nieludzkiego przemysłu rozrywkowego? Mean Seasons. Joker jako bogacz? Joker’s Millions. Horror zmieszany z dramatem i tragedią? Chemistry, Cold Comfort, Growing Pains. Hołd złożony innym artystom i interpretacjom postaci? Legends of the Dark Knight oferuje wstawki i nawiązania do komiksów Dicka Spranga, serialu z Adamem Westem (Old chum!), filmów Schumachera (wzmianka o jadącym po ścianach Batmobilu) oraz The Dark Knight Returns (sekwencja z czołgiem i walką z szefem mutantów). Szersze uniwersum znów reprezentowane jest skromnie, bo tylko z pomocą Supergirl, Creepera oraz demona Etrigana do spółki z czarownikiem (w oryginale Witch Boy, ale weźcie to ładnie przetłumaczcie…) Klarionem, ale różnorodność odcinków wynagradza tę niedogodność. Tym bardziej, że tym razem nacisk położono na miasto i jego mieszkańców. Batman wciąż jest tu istotny, ale widzowie poznali go dostatecznie dobrze w The Animated Series. Po co więc koncentrować się na nim, gdy wokół nie brakuje interesujących postaci i wątków?

Co ciekawe, obok większej dawki seksualnych podtekstów w serialu znalazło się również trochę więcej brutalności. Wiem, że w kontekście animacji o Batmanie może to brzmieć dziwnie, bo nie brakuje w nich naparzania się na pięści, nogi i wszystko, co znajduje się w pomieszczeniu, ale z TAS pamiętam tylko jedną sytuację, gdy postać ocierała krew z ust. W The New Batman Adventures naliczyłem co najmniej trzy, jak również kilka doskonale widocznych ran ciętych. Do tego dane mi było zobaczyć ledwo żywą Harley po upadku z wysokości (które to mogło być piętro, trzecie?) i tę samą Harley w gipsach i bandażach. Efekty gniewu Jokera, nic dziwnego, że Ivy wciąż bezskutecznie próbuje przekonać przyjaciółkę do zerwania. Ciężka do oglądania jest również końcówka Growing Pains, której nie powstydziliby się Cronenberg do spółki z Carpenterem, a z przemocy niefizycznej przeraża słusznych rozmiarów ołtarz z Torch Song, wzniesiony prze stalkera dla jego „wielkiej miłości”. Aż dziw jak wiele rzeczy przeznaczonych raczej dla oczu i uszu dorosłych ludzi udało się umieścić w serialu puszczanym w TV i to nie w godzinach nocnych.

The New Batman Adventures screen przedstawiający rozpuszczającego się pół człowieka, pół roślinę. Z całej postaci została jedynie głowa wraz ze zbitymi w jedną masę pozostałościami reszty ciała. Ginąca postać znajduję się w kałuży ciemnego płynu rozlanego na deskach. Jej twarz wyraża agonię. Fragmenty jej roztopionej twarzy spływają na deski, przy okazji zasłaniają część zębów

O ile nie mam nic przeciwko zmianie stylu graficznego na bardziej uproszczony i ciemniejszy – chociaż na widok nowych wersji Gordona i Jokera stać mnie jedynie na smutne westchnienie – tak nie jestem w stanie wybaczyć porzucenia dawnej estetyki. Niby gangsterzy wciąż noszą płaszcze i strzelają z Tommy Gunów, niby policja wciąż korzysta ze sterowców i niby technologia wciąż kręci się w okolicach retrofuturyzmu, ale stary miks klimatów noir i stylu art deco przepadł bezpowrotnie. The New Batman Adventures bliższy jest Superman: TAS niż poprzedniemu animowanemu Gackowi i jest to jedno ze źródeł niechęci co bardziej zatwardziałych antyfanów. Nie dziwię im się, bo chociaż nowszy Batman wciąż jest miły dla oka, a każda postać posiada unikalny wygląd (nowa wersja Scarecrowa to moja druga ulubiona, zaraz po tej z serii Arkham), tak bardzo brakuje w nim atmosfery pierwszego serialu w dziejach DCAU. Na szczęście animacja wciąż trzyma wysoki poziom, zwłaszcza w scenach eksplozji, gwałtownych nawalanek albo używania supermocy (Livewire bawiąca się elektrycznością to uczta dla oczu).

Jeśli zaś chodzi o muzykę, to słychać, że drużyna kompozytorów skurczyła się z dziesiątki do piątki. To w żaden sposób nie czyni jej złą, jedynie odrobinę mniej różnorodną. Do tego widzowie w tej materii nie otrzymali niczego nowego. Opening i ending The New Batman Adventures jest dokładnie ten sam, co w The Animated Series, a pomijając eksperymenty z chórami z Judgement Day soundtrack serialu mógłby zostać w całości wzięty z poprzedniego serialu. Prawdopodobnie nikt nie zauważyłby różnicy. Chociaż jakby się zastanowić, to muzyka w TAS również nie należała do zapadającej w pamięć. Jako całość i owszem, zwłaszcza w połączeniu z tą konkretną postacią i stylem graficznych, ale z pojedynczych utworów kojarzę… może ze trzy? I to pomijając znaną wszystkim czołówkę i napisy?

The New Batman Adventures screen przedstawiający Batrodzinę i Bullocka na tle nocnego nieba. Wszystkie postacie są dobrze oświetlone i skierowane w lewą stronę. Na wszystkich twarzach widoczna jest powaga zmieszana z determinacją

Jeśli potraktować DCAU jak kronikę dziejów Batmana – którą zresztą jest, starczy spojrzeć na jej składowe – to The Animated Series spełnia rolę wstępu, Batman: Beyond zakończenia, a The New Batman Adventures wraz z Ligą Sprawiedliwych rozwinięcia, z epizodem Epilogue robiącym za ostatni rozdział i największą możliwą kropkę nad i. Mało optymistycznego rozwinięcia, z jednej strony pełnego niemałych zwycięstw Rycerza Gotham, z drugiej zaś dającego widzom jasno do zrozumienia, że z ich bohaterem nie jest najlepiej, a będzie tylko gorzej. Z winy wielu osób, ale głównie jego własnej.