Przejdź do zawartości

W obronie Ronana

Czyli w miarę krótko o tym, dlaczego Główny Zły z Guardians of the Galaxy wcale nie jest taki zły. Znaczy jest, ale w tym pozytywnym sensie.

Achtung! Poniższy tekst zawiera spoilery do ostatniego wielkiego hitu Marvela oraz, być może, do paru innych dzieł popkultury użytych w charakterze przykładów. Czuj się ostrzeżony, wędrowcze.

Zły z wyglądu

Niezadowoleni twierdzą, że Ronan wygląda nijako, przez co nie zapada w pamięć, w przeciwieństwie chociażby do Lokiego i jego rogatego hełmu. Na pierwszy rzut oka prawda. Ot, niebieski gościu w czarnym pancerzyku, jakich wielu było i będzie. But we need to go deeper.

Zacznijmy może od broni. Co Ronan trzymał przez cały film w łapkach? Przedmiot zwany Universal Weapon, a w praktyce młotek. Drugi w filmach Marvela, za to zdecydowanie większy od thorowego Mew Mew. W tymże młotku trzymany był również jeden z Infinity Stones, co przez pewien czas czyniło z niego najniebezpieczniejszą broń po tej stronie galaktyki. A kto ją bez problemu dzierżył? Ronan właśnie. Co więcej, w popkulturze jako takiej ciężko mi znaleźć szeroko znane, bitewne prostokątne obuchy. TvTropes podaje całkiem sporo przykładów, ale ile z nich przebiło się (bo to młotki, a one się przebijają. He he… Wybaczcie) do świadomości fanów? Kapłani wojenni Sigmara walczą takowymi, zdarza się też inkwizytorom z Ordo Malleus, ale w dużych sagach fantasy pokroju Czarnej Kompanii lub Malazańskiej Księgi Poległych? Albo popularnych filmach czy serialach ostatnich lat? Ktoś pamięta, że Robert Baratheon walczył młotem? Albo Smough z Dark Souls? Większą estymą cieszą się miecze, ze szczególnym wskazaniem na katany, bądź spluwy rozmaitego kalibru. Spójrzcie zresztą na Strażników. Gamora? Miecz. Nebula? Dwa ostrza. Drax? Dwa noże. Rocket? Spluwa. Peter? Spluwy. Jeden biedny Ronan tylko z młotkiem biega.

Co dalej? Ano tak, strój. Na Ronana składa się hełm przypominający nieco nakrycia głowy faraonów lub peruki brytyjskich sędziów, ciemne ubranko z czerwonymi elementami, ponownie kojarzące mi się z togą wyspiarskiego przedstawiciela prawa oraz makijaż wzorowany na Zimowej Pandzie Zimowym Żołnierzu. Problem polega na tym, że niewiele z tego udaje się w filmie zauważyć. Jaki strój na kolor? Czarny. Gdzie Ronan głównie przebywa? Na mostku swojego okrętu, gdzie jest w czort ciemno. Dopiero pod koniec filmu, w blasku słońca Xandaru, można dokładniej przyjrzeć się tworzącym rzeczony strój elementom, a wtedy łatwo dostrzec jego szczegółowość. Zwróćcie chociażby uwagę na część okrywającą pierś i opadającą aż do kolan, złożoną z pojedynczych, łączonych bokami płytek z wielkimi guzami pośrodku. Albo na zakrywającą resztę pseudokamizelkę, pasujący do naramienników kaptur czy osłonę na nogi wyglądającą trochę jak kolczuga. Ponownie nie są to łatwe do zapamiętania rzeczy, jak garnitur Jokera albo pancerz Iron Mana, ale dodajmy do tego czerń na policzkach i wokół oczu, a uzyskamy kilka punktów zaczepienia dla ewentualnych skojarzeń. Myślicie, że Zimowego wszyscy zapamiętali ze względu na metalową rękę z czerwoną gwiazdą, czy może raczej smutne, czarne oczęta?

No i nie zapominajmy o głosie. Nie chcę porównywać Lee Pace’a do Marka Hamilla, bo animowany Joker to klasa sama w sobie, ale król Thranduil również odwalił kawał dobrej roboty. Jego Ronan jest poważny, zimny, surowy i wyraźnie przeświadczony o swojej mocy. W jego głosie nie ma śladu wątpliwości, nawet kiedy przemawia do pleców Tanosa, co już dużo mówi na temat jego osobowości.

Zły z charakteru

Ronan1Czytając komentarze na temat filmu dochodzę do wniosku, że mimo prostoty fabuły widzowie nie wychwycili wszystkiego, co Gunn chciał przekazać. Na ten przykład narzekają na płytką niczym kałuża osobowość i brak ciekawego backstory Ronana, podczas gdy wszystkie istotne informacje zostały im podane na tacy, w całych dwóch scenach. Przeanalizujmy je po kolei.

Ronana poznajemy na jego statku, gdy przyodziewa „strój wyjściowy”, przy okazji monologując z więzionym członkiem Nova Corps. I co wtedy mówi?

They call me terrorist, radical, zealot, because I obey the ancient laws of my people, the Kree, and punish those who do not. Because I did not forgive your people for taking the life of my father, and his father, and his father before him. The thousand years of war between us will never be forgotten!

Fiu fiu, mnóstwo informacji, a to tylko trzy zdania są! Zacznijmy od początku, czyli pierwszego. Daje ono wyraźnie do zrozumienia, że Ronan jest tradycjonalistą. Tak skrajnym, że reszta imperium nazywa go radykałem i fanatykiem. Zauważcie, nie „ja jestem fanatykiem”, ale „nazywają mnie fanatykiem”. Osoba radykalna nigdy nie powie, że taka jest. Ona robi to, co należy, najwyżej inni mogą jej przylepić niesprawiedliwą etykietkę. W czasie filmu okazuje się, że rzeczywiście nim jest, wszak chciał zniszczyć cały Xandar. I to czyimi rękoma? Tanosa, Szalonego Tytana, najgroźniejszej istoty w galaktyce. Jak bardzo trzeba mieć przewalone we łbie, by decydować się na sojusz z miejscową wersją Saurona? W zdaniu mowa jest również o „antycznych prawach lud”. Zwróćcie uwagę na użyte słowa. Antyczne. Fundamentalne. Tradycyjne. Obecni Kree są słabi, bo sprzeniewierzyli się tradycji, może nawet religii. Ronan jest więc buntownikiem, mającym za złe reszcie, że zmiękła i postanowiła patrzeć przed siebie, a nie w przeszłość.

Drugie zdanie to znów mnóstwo konkretów. Moi przodkowie walczyli z wami i ginęli z waszej ręki. Nie mogę wam tego zapomnieć. Bardzo prosta, ale uniwersalna motywacja. Znacznie ciekawsza, gdy spojrzymy na zdanie numer trzy. Tysiące lat wojny. Miliony zabitych Kree, w tym przodkowie Ronana. Mamy więc oto do czynienia z produktem konfliktu tak długiego, że mało kto pamięta o jego początku. Może nawet ofiarą w jakimś tam stopniu. Braki w wiedzy wyolbrzymiają wiedzę posiadaną, zakładam więc, że formułując swe wnioski Oskarżyciel bazował na tejże niepełnej, wypaczonej wiedzy o tej części wojny, którą ktokolwiek jeszcze pamięta. Dodajmy do tego gniew z powodu utraty bliskich i wtłaczane przez lata przeświadczenie, że Xandar jest odwiecznym wrogiem – bo i jest, patrz na czas wojny plus propagandę, którą z pewnością uskuteczniano – i proszę, oto mamy motywację postaci. Interesującą jeszcze o tyle, że użyła ona słówka „punish”. Karać. Ale za co? Można podejrzewać, że za bycie innymi niż Kree, co objawiać mogłoby się odmienną, otwartą kulturą. Jednak przedstawiciel imperium nie wyglądał na tego typu osobę. Może chodzi o to, że antyczne prawa powinny obejmować wszystkich, całą galaktykę, a wybijając się Xandar zasługuje na karę? Może w prawach Kree napisane zostało, by niszczyć wrogów i słuchać zawodzeń ich kobiet? W ten czy inny sposób planeta zbłądziła i teraz trzeba ją naprostować. Zauważcie również, że chwilę później, w rozmowie z członkiem Nova Corps Ronan przeklina rząd imperium, a Xandar nazywa chorobą, którą musi wyleczyć. Chorobą, która przez tysiące lat zatruwała życie jego rasy, jego rodu i ostatecznie zatruła jego, patrz motywacja. Można podejrzewać, że gdzieś w tym wszystkim kryje się poważna tragedia, nigdy niewspomniana tragedia, ale może nie idźmy tak daleko. Ronan3 W drugiej ważnej scenie Ronan odwiedza Thanosa. Zauważcie, jakich słów używa Szalony Tytan na jego określenie. „Dziecko”, bo w istocie Ronan zachowuje się jak dziecko, pragnące rozdeptać zamek z piasku zbudowany przez inne dzieci. Jakie jeszcze negatywne znaczenie ma słowo „dziecko”? Tak, brak doświadczenia, wiedzy, zrozumienia istoty problemu. Thanos sugeruje Oskarżycielowi, że ten nie ma pojęcia, na co się porywa. Może nawet operuje na bezsensownych fundamentach. Gospodarz przemawia z wysokości swojego tronu, patrzy na gościa z góry i udziela mu lekcji, co można odebrać jako „nie wiesz, co czynisz”. Co jest prawdą, gdyż Ronan sam powiedział, że walczy z powodu przekonań, z powodu praw, religii niemalże, nie zaś rozsądku.

The only matter I do not take seriously, boy, is you. Your politics bore me.

Opierasz się na błędnych fundamentach, nudnych fundamentach, więc nie traktuję cię poważnie, rzecze Thanos. Pragniesz się zemścić, ale w sumie za co? Za rodzinę? Długą wojnę? A może tylko dlatego, że zostałeś tak wychowany? Dodajmy do tego obsesyjne pragnienie zniszczenia w zasadzie jednej tylko planety – kolejne to insza sprawa – oraz zingorowane ostrzeżenie przed użyciem świeżo zdobytego Infinity Stone przeciw Xandarowi, a jasnym się stanie, że Thanos dobrze ocenił Ronana. Bo Oskarżyciel, chociaż odnosi sukcesy, w głębi duszy jest dzieckiem. Można powiedzieć, że skrzywdzonym za młodu, inaczej dlaczego jest takim sztywniakiem, przemawiającym z pomocą wielkich, groźnych słów? Czy to z powodu konfliktu, utraty przodków czy może jeszcze czegoś innego?

Zły do szpiku kości

Ronan esemesuje z Thanosem. Obrazek ukradziony z tumblera Myszy.

O tym krótko, bo dla mnie argument to od czapy. Głównie dlatego, że kino i telewizja ostatnich lat starają się stworzyć postacie o złożonych profilach psychologicznych. Muszę jednak spytać – czy Sauron jest skomplikowaną postacią? Czy Joker z jego nieokreśloną przeszłością i byciem zwyczajnie szalonym posiada złożony charakter? Nie, ale w swoich kategoriach są ikonami szwarccharakterowatości. Bo nie każdy zły musi mieć trzecie dno, rozbudowaną biografię czy doskonałe powody robienia tego, co robi. Musi przede wszystkim pasować do historii, spełniać swą rolę w opowieści. O czym opowiadają Strażnicy? O grupce indywiduów kopiących wspólnie tyłek szaleńcowi. Czy Ronan pasuje do takiej historii? Pasuje. Wystarczy.

Oczywiście nic z tego, co napisałem wyżej nie musi być prawdziwe. Łatwo bowiem uznać, że bawię się w tworzenie fanonu albo wróżenie z fusów. Niektórzy recenzenci już porównali Ronana do islamskich fundamentalistów, mając zresztą ku temu sporo podstaw (ataki samobójcze pod sam koniec, nazwanie go „terrorystą” i „fanatykiem” i tak dalej). Nie wiem, czy mają rację. Nie wiem, czy ja ją mam. I owszem, można było przedstawić postać lepiej, dorzucić parę zdań albo i scenę więcej, spróbować nieco szerzej wyjaśnić jej motywacje, ale nawet z tego, co pokazano, wyłania się obraz całkiem interesującego Złego. Nie w pełni wykorzystanego i zbyt rzadko widzianego na ekranie, to prawda, ale wciąż wartościowego tak samodzielnie, jak i w kontekście opowiadanej w filmie historii.

PS: Czy mówiłem, że założyłem konta na asku i tublerze? No więc tak się składa, że założyłem konta na asku i tublerze. Zapraszam.