Przejdź do zawartości
Droga do domu.

Wędrówka do planety obiecanej

Retelling trwa, czas więc na obiecany tekst o grze. Ok, technicznie rzecz biorąc niczego nie obiecywałem – przynajmniej nie na żadnym blogu – ale Rusty może mieć na ten temat inne zdanie. Poza tym znalazłem na tyle wartościowy materiał, że aż żal o nim nie napisać.

O sadze Homeworld popełniłem dwa teksty, jeden przybliżający postać Karan S’jet i przy okazji streszczający fabułę obu numerowanych części, oraz drugi, skupiający się na ścieżce dźwiękowej. Dziś przyjrzymy się tylko pierwszej części serii, a uczynimy to pod, myślę, dość nietypowym, bo biblijnym kątem.

Objawienie na pustyni

Ponad sto lat temu mieszkańcy niegościnnej planety Kharak odnaleźli ślady nieznanej im cywilizacji. Najważniejszy z nich, okręt o rozmiarach miasta, leżał zagrzebany głęboko pod piaskami Wielkiej Pustyni. W jego wnętrzu badacze odkryli wytrawioną w kamieniu mapę, wskazującą drogę do odległej planety. Nazywała się Hiigara, „nasz dom”. Kushanie zrozumiawszy, że Kharak nie jest i nigdy nie był ich ojczystą planetą, podjęli wieloletni, tytaniczny wysiłek w celu jej opuszczenia. W ten sposób powstał Mothership. Wielki, samowystarczalny okręt, zdolny bezpiecznie przetransportować całą populację na utraconą przed wiekami planetę.

Mothership ma wiele wspólnego z Arką Noego, począwszy od podłużnego kształtu (wszystkie cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia):

A oto, jak masz ją wykonać: długość arki – trzysta łokci, pięćdziesiąt łokci – jej szerokość i wysokość jej – trzydzieści łokci. [Rdz 6, 15]

A skończywszy na zastosowaniu:

Wejdź przeto do arki z synami twymi, z żoną i z żonami twych synów. [Rdz 6, 18]

Razy kilka milionów. Co prawda Motherhip nie zawierał miejsca dla zwierząt dużych i małych, po parze z każdego gatunku, ale można przyjąć, że Kushanie ich nie potrzebowali. Albo nie chcieli, bo Kharak stanowił kiepskie miejsce do życia, to i pewnie naturalnych mieszkańców posiadał mało przyjaznych.

Ogień z niebios

Kharak płonie.
Kharak płonie.

Po co powstała oryginalna Arka? Dokładnie, z powodu Potopu, co to miał zmyć wszelkie życie ze świata. Oddając głos osobie mającej ze sprawą najwięcej wspólnego:

Ziemia została skażona w oczach BogaGdy Bóg widział, iż ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie, rzekł do Noego: „Postanowiłem położyć kres istnieniu wszystkich ludzi, bo ziemia jest pełna wykroczeń przeciw mnie; zatem zniszczę ich wraz z ziemią. (…) Ja zaś sprowadzę na ziemię potop, aby zniszczyć wszelką istotę pod niebem, w której jest tchnienie życia; wszystko, co istnieje na ziemi, wyginie.” [Rdz 6, 11-13. 17]

W przypadku Kushan Potop nastąpił. Nawet dwa, odległe od siebie o kilka tysięcy lat. Już tłumaczę, o co chodzi.

Jak zostało już zaznaczone Kushanie nie byli rodowitymi mieszkańcami Kharaku. Trafili na niego w wyniku przegranej przed wiekami wojny, którą zresztą sami rozpętali. Dostali wtedy wyjątkowo tęgie – i w sporej części zasłużone – wciry, gdyż zwycięzcy, Taiidanie, wymusili na nich zarówno wysiedlenie na jedną z najgorszych planet w galaktyce, jak i zakaz badań i używania technologii nadprzestrzennej, umożliwiającej poruszanie się z prędkością większą od prędkości światła. Kushanie mieli więc zgnić na swoim zawieszonym w próżni kawałku pustyni, pozbawieni wiedzy o reszcie galaktyki oraz własnej przeszłości. Bo zapragnęli rządzić innymi nacjami, a gdy te nie wyrażały zgody, naginać je do swojej woli.

To był pierwszy Potop. Drugi, zdecydowanie lepiej pasujący do biblijnej wersji, nastąpił niedługo po wybudowaniu Mothershipa. Oto okazało się, że Taiidanie, ze sporym co prawda opóźnieniem, lecz zorientowali się w działaniach Kushan. Gdy ci zajęci byli testowaniem napędu nadprzestrzennego, ich dawni wrogowie przybyli nad Kharak i zbombardowali planetę. Według różnych szacunków ocalało najwyżej 600 tysięcy mieszkańców. Reszta, to jest grubo ponad 8 milionów, zginęła od plazmy albo broni zatruwającej atmosferę, czyniąc ten niegdyś surowy świat całkowicie niezdatnym do zamieszkania. Tym oto sposobem skażona w oczach Taiidan ziemia została oczyszczona, a resztka mieszkańców planety udała się w kosmiczną podróż.

Exodus

Hiigara.
Hiigara.

Postanowiłem więc wywieść was z ucisku w Egipcie i zaprowadzić do ziem Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty, do ziemi opływającej w mleko i miód” [Wj 13, 17]

„Postanowiłem” odnosi się do Jahwe, który w grze nie występuje. W jego miejsce mamy Kamień z prowadzącą do Hiigary mapą, który Kushanom objawił się dość przypadkowo. Ci szukali bowiem śladów obcych cywilizacji na orbicie i dalej, jednak jedna z ich satelit nawaliła i spadła na pustynię, trafiając na miejsce pogrzebania Khar-Toba, okrętu zawierającego Kamień. Satelitę oraz wspomniany statek można więc nazwać tutejszą wersją Krzewu Gorejącego, z mapą w miejsce boskiej deklaracji.

„Ucisk w Egipcie” w tym wypadku będzie nieświadomą niewolą na Kharaku, uskutecznianą przez istoty pozbawione swojej historii oraz godnych warunków do życia. Skojarzenia z egipskim albo babilońskim etapem dziejów Izraela jak najbardziej wskazane.

Z kolei „Ziemia opływająca w mleko i miód” pasuje idealnie. Kharak to kawał pustyni na zadupiu galaktyki, więc w oczach jego mieszkańców Hiigara jawiła się jako zielona kula pełna cudów i wspaniałości. Słusznie zresztą, bo planeta słynęła ze swego piękna, niewielkich zniszczeń wywołanych rozwojem przemysłu oraz strategicznym położeniem. Była dokładnie tym, co Jahwe obiecał Mojżeszowi, którego tutejszą wersją jest Karan S’jet-sa. Genialna neurolog, podłączona do Mothershipa w charakterze jego centralnego komputera, pełniąca funkcję dowództwa floty i prowadząca swój lud w kierunku nowego-starego domu.

Wędrówka i nowy dom

Karan S'jet opuszcza Mothership.
Karan S’jet opuszcza Mothership.

Pan uczynił upartym serce faraona, króla egipskiego, który urządził pościg za Izraelitami. [WJ 14, 8]

Wiedząc o Mothershipie, który wpierw zniszczył ich siły ekspedycyjne, a potem zwiał z ocalałymi Kushanami, Taiidanie postanowili podjąć pościg. Nie musieli wędrować zbyt daleko, gdyż natrafili na zbiegów na terenie Wielkiego Pustkowia, wypełnionego głównie nebulami oraz pasami asteroid. Na tym terenie nastąpiła swoista powtórka z akcji nad Morzem Czerwonym. Dla przypomnienia:

Wyciągnął Mojżesz rękę nad morze, które o brzasku dnia wróciło na swoje miejsce. Egipcjanie uciekając biegli naprzeciw falom, i pogrążył ich Pan w środku morza. Powracające fale zatopiły rydwany i jeźdźców całego wojska faraona, którzy weszli w morze, ścigając tamtych, nie ocalał z nich ani jeden. Izraelici zaś szli po suchym dnie morskim, mając mur [wodny] po prawej i po lewej stronie. [WJ 14, 27-29]

Między grą a tekstem biblijnym występują dwie zasadnicze różnice. Po pierwsze, Kushanie, zamiast cały czas uciekać, postanowili goniącego ich przeciwnika potraktować ogniem z dział pokładowych. Co też i uczynili, przerabiając na złom znaczną liczbę myśliwców i pokaźnych rozmiarów lotniskowiec. Po drugie, pewną pomocą byli im Bentusi, nacja starożytnych kupców i podróżników. Metaforycznym rozdzieleniem morza były w tym przypadku technologie wojenne sprzedane tym pierwszym przez tych drugich, bez których walka byłaby nieco trudniejsza i mniej równa.

Kolejnym etapem podróży Kushan była Wielka Nebula (tutaj wszystko jest wielkie), zwana również Ogrodem Kadesz. Kadesz to również nazwa miasta na Bliskim Wschodzie, gdzie swego czasu Egipcjanie starli się z Hetytami. Samo miasto znajduje się zbyt daleko od trasy przemarszu Izraelitów z Egiptu do Kanaan, ale to nawet lepiej. Kushanie zdecydowali bowiem, że nie mogą lecieć do Hiigary po linii prostej, gdyż natrafią na zbyt wiele okrętów Taiidan. Dlatego zdecydowali się na nadłożenie drogi przez Nebulę. Co prawda nie zajęło im to czterdziestu lat, ale za krótkie też nie było.

Wędrówka Kushan trwała dość długo i ,jak można się domyślić, skończyła się nieopodal Hiigary. Zerknijmy do Pisma:

Mojżesz wstąpił ze stepów Moabu na górę Nebo, na szczyt Pisga, naprzeciw Jerycha. (…) Rzekł Pan do niego: „Oto kraj, który poprzysiągłem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi tymi słowami: Dam go twemu potomstwu. Dałem ci go zobaczyć własnymi oczami, lecz tam nie wejdziesz”. Tam, w krainie Moabu, według postanowienia Pana, umarł Mojżesz, sługa Pański. [Pwt 34, 1. 4-5]

W czasie bitwy o Hiigarę Karan co prawda nie poszła w ślady Mojżesza, ale była bardzo tego bliska, balansując na krawędzi śmierci z powodu niespodziewanego ataku wroga. Udało się jej przeżyć i nawet dotrzeć na planetę, na powierzchni której znalazła się zresztą jako ostatnia ze swego ludu, ale wynik ten aż do ostatnich chwil był niepewny.

Niektórzy komentatorzy dostrzegają w powrocie na Hiigarę również nawiązania do historii Mahometa, jego wygnania z Mekki do Medyny i triumfalnego powrotu po latach. Zwłaszcza, że Hijra w języku arabskim oznacza właśnie słynną ucieczkę z roku 622.

Z grubsza tyle. Miałem zamiar napisać jeszcze o drugiej części serii, która ma sporo wspólnego z Nowym Testamentem, a Karan niebezpiecznie upodabnia się do Jezusa, ale to może innym razem.